Jesteś najlepszym, co mnie spotkało, jedyną, która motywowała mnie do próby pozbierania się. Zawsze chciałaś mi pomóc, szkło wbijało Ci się w palce, a Ty i tak to robiłaś i za to Cię podziwiam. Bardzo chcę być taka jak Ty, chcę być dla Ciebie wsparciem tak samo jak Ty byłaś dla mnie.
"Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało". Historia miłości Bartosza Kurka i jego żony Anny Anna Kurek zamieściła fotografie na swoim profilu na Instagramie.
Komentarze sameQuizy: 32 Phoebe Oto postać z "Przyjaciół", która mogłaby zostać Twoim najlepszym przyjacielem! Ekscentryczna masażystka i performerka z sercem na dłoni to towarzystwo nie dla każdego. Phoebe nie grzeszy być może tradycyjnie pojmowaną inteligencją, ale jej doświadczenie życiowe przerosłoby z pewnością niejednego twardziela. Spotkało ją w życiu wiele złego, a mimo to pozostała niepoprawną optymistką, boleśnie (momentami) prawdomówną, niezachwianie wierzącą w dobro w człowieku i sprawiedliwość karmy. Choć urocza i doskonale bezinteresowna, potrafi być także irytująca i uparta – na szczęście dość rzadko. To prawdziwy dar losu, przyjaciel, który nigdy nie zawiedzie. A w nieszczęściu podniesie na duchu piosenką. Podziel się wynikiem w komentarzu!Ale super quiz❤️❤️❤️ Odpowiedz Phoebe nie oglądałem serialu ale może obejrzę. Odpowiedz Phoebe Uwielbiam ją 💜 Odpowiedz Phoebe Oto postać z "Przyjaciół", która mogłaby zostać Twoim najlepszym przyjacielem! Ekscentryczna masażystka i performerka z sercem na dłoni to towarzystwo nie dla każdego. Phoebe nie grzeszy być może tradycyjnie pojmowaną inteligencją, ale jej doświadczenie życiowe przerosłoby z pewnością niejednego twardziela. Spotkało ją w życiu wiele złego, a mimo to pozostała niepoprawną optymistką, boleśnie (momentami) prawdomówną, niezachwianie wierzącą w dobro w człowieku i sprawiedliwość karmy. Choć urocza i doskonale bezinteresowna, potrafi być także irytująca i uparta – na szczęście dość rzadko. To prawdziwy dar losu, przyjaciel, który nigdy nie zawiedzie. A w nieszczęściu podniesie na duchu piosenką. Podziel się wynikiem w komentarzu!Ooooo tak! Moja mama uważa, że bardzo ją przypominam + mojego psa nazwałam Pheobe ze względu na nią hah! Super Quiz! Odpowiedz1 Monica Oto postać z "Przyjaciół", która mogłaby zostać Twoim najlepszym przyjacielem! Ta obłędnie perfekcyjna i zorganizowana kulinarna bogini jest młodszą siostrą Rossa. Całe życie w cieniu faworyzowanego przez rodziców brata, nie potrafi wybić się w serduszku mamusi jeśli nie na pierwszą, to choć na znaczącą pozycję. Źródło nieustannego rozczarowania szanownej rodzicielki staje na uszach, żeby ją zadowolić. Pewnie zatem stąd biorą się te nieszkodliwe w gruncie rzeczy natręctwa, jak obsesyjne poprawianie poduszek czy koncentracja na idealnym ustawieniu mebli. W życiu Moniki wszystko musi być w doskonałym porządku i wystarczy to zaakceptować (choć trudno z tym nierzadko wytrzymać), żeby uzyskać wiernego przyjaciela, który nie tylko ma wielkie serce, nie tylko ma największą chyba wśród tej szóstki dozę zdrowego rozsądku i obycia życiowego, ale też odznacza się niezwykłą siłą i wytrwałością fizyczną. Podziel się wynikiem w komentarzu!Nie oglądalam, ale super Quiz! Odpowiedz Phoebe Oto postać z "Przyjaciół", która mogłaby zostać Twoim najlepszym przyjacielem! Ekscentryczna masażystka i performerka z sercem na dłoni to towarzystwo nie dla każdego. Phoebe nie grzeszy być może tradycyjnie pojmowaną inteligencją, ale jej doświadczenie życiowe przerosłoby z pewnością niejednego twardziela. Spotkało ją w życiu wiele złego, a mimo to pozostała niepoprawną optymistką, boleśnie (momentami) prawdomówną, niezachwianie wierzącą w dobro w człowieku i sprawiedliwość karmy. Choć urocza i doskonale bezinteresowna, potrafi być także irytująca i uparta – na szczęście dość rzadko. To prawdziwy dar losu, przyjaciel, który nigdy nie zawiedzie. A w nieszczęściu podniesie na duchu piosenką. Podziel się wynikiem w komentarzu! Myślę, że na pewno byśmy się zaprzyjaźniły. To moja ulubiona postać! super quiz! Odpowiedz Phoebe Oto postać z "Przyjaciół", która mogłaby zostać Twoim najlepszym przyjacielem! Ekscentryczna masażystka i performerka z sercem na dłoni to towarzystwo nie dla każdego. Phoebe nie grzeszy być może tradycyjnie pojmowaną inteligencją, ale jej doświadczenie życiowe przerosłoby z pewnością niejednego twardziela. Spotkało ją w życiu wiele złego, a mimo to pozostała niepoprawną optymistką, boleśnie (momentami) prawdomówną, niezachwianie wierzącą w dobro w człowieku i sprawiedliwość karmy. Choć urocza i doskonale bezinteresowna, potrafi być także irytująca i uparta – na szczęście dość rzadko. To prawdziwy dar losu, przyjaciel, który nigdy nie zawiedzie. A w nieszczęściu podniesie na duchu piosenką. Odpowiedz
Randka z Charliem. W swoim życiu byłam na wielu randkach, ale teraz jest inaczej. Strasznie się ciesze, ale też trochę boję, że będzie niezręcznie. Jest pierwszym chłopakiem, do którego czuję coś takiego. W Polsce miałam chłopaka, ale nie byłam z nim dlatego, że mi się podobał, nie było to nawet zauroczenie, tylko
Home Książki Literatura piękna Najlepsze, co mnie w życiu nie spotkało Każdy pamięta swoją pierwszą miłość. Holly z pewnością pamięta Aleksa. Chociaż dziesięć lat temu uznała, że bycie razem nie polega na wspólnym nagrywaniu kaset z ulubionymi piosenkami, wciąż nie może znaleźć swojej drugiej połowy. Potajemne randki z szefem nie są spełnieniem jej marzeń o szczęśliwym związku. A co, jeśli dawne uczucie nigdy nie wygasło? Alex chce wykorzystać do cna każdą chwilę w swojej pracy. Rozpoczyna nowe życie i jest prawie pewien, że wyprowadzka do Londynu nie ma nic wspólnego z Holly. Prawie… Pierwsza miłość, druga szansa. Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni. Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie: • online • przelewem • kartą płatniczą • Blikiem • podczas odbioru W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę. papierowe ebook audiobook wszystkie formaty Sortuj: Książki autora Podobne książki Oceny Średnia ocen 5,9 / 10 63 ocen Twoja ocena 0 / 10 Cytaty Powiązane treści
55. Mój syn jest najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Niech zawsze przynosi Ci szczęście i radość. Nigdy nie będziesz źródłem zmartwień dla swoich bliskich. Wszystkiego najlepszego z okazji czwartej rocznicy urodzin, drogie dziecko. 56. Nigdy nie stracisz tego, co jest ci drogie. Świat będzie dla ciebie błogim miejscem, synu.
Aber ich weiß auch dass sie das Beste ist was mir je passiert ist und ich werde alles tun was nötig ist um sie zu retten. a ty dzięki temu pojawiłeś się w moim życiu. und das holt Sie in mein każdym z nich mógł Paweł napisać to samo co skreślił w ostatnim Liście przed swą męczeńską śmiercią do" Tymoteusza swego umiłowanego dziecka"( 2 Tm 12):" Ty natomiast poszedł eś śladem mojej nauki sposobu życia zamierzeń wiary cierpliwości miłości wytrwałości prześladowań cierpień jakie mniespotkały w Antiochii w Ikonium w jedem von ihnen konnte Paulus dasselbe schreiben was er im letzten Brief vor seinem Märtyrertod an"Timotheus seinen geliebten Sohn"(2 Tim 12) eingetragen hat:"Du aber bist mir gefolgt in der Lehre im Leben und Streben im Glauben in der Langmut der Liebe und der Ausdauer in den Verfolgungen und Leiden denen ich in Antiochia Ikonion und Lystra ausgesetzt życie marzyłam aby spotkać kogoś kto by rozumiał co czuję. Kogoś kto by mnie tulił w swoich ramionach. Aż pojawiłeś się ganzes Leben lang suchte ich jemand der meine innersten Gefühle versteht und mich auf immer und ewig im Arm hält und dann tauchtest du auf und warst der jest dla mnie obecny we wszystkim co robię. W naszym wspólnym dziecku trójce innych które wychowuję które nigdy go nie spotkały w których nie płynie jego krew które są w moim życiu właśnie dlatego że miałam Arona i dlatego że go ist hier. Dort wo ich arbeite in unserem gemeinsamen Kind in den drei anderen die ich großziehe die ihn weder kennen noch seine DNA haben aber die zu mir gehören weil Aron da war und weil ich ihn żeby nie było żadnych wątpliwości. Cole to najlepsze co mogło mniew życiu spotkać. Choć jednocześnie główny powód problemów w naszym życiu natürlich ist Cole das Beste was mir je widerfahren ist nur ist er das Schlimmste was unserem Sexleben widerfahren konnte. Wyniki: 18, Czas: Czeski -co mě v životě potkalo
Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało – pożegnała córeczkę Meagan Sobolik. Ostatnia droga W ostatniej drodze dziecku towarzyszyli także pracownicy szpitala.
Opis Poduszka to jeden z najlepszych prezentów dla niej i dla niego, szczególnie dla osób, która chcą wyjątkowym prezentem obdarować swoją drugą połowę. Podusia to coś, co kojarzy nam się z ciepłem i bezpieczeństwem. Dodając do tego wyjątkowe nadruki od wyrażające słowa czułe i ciepłe, możesz mieć pewność, że ukochana osoba zakocha się w takim prezencie. Rozmiar: 39cm x 39cm Skład: poszewka z materiału pościelowego (100% poliester) zapinana na zamek błyskawiczny + wypełnienie (wkład) Darmowa Dostawa Już od 149zł w koszyku
Րуճяբዊщуρω ኼиጁ በмθκոդошሳ
Рጢклαр փፅфи евε нахаտузխп
Аκጦγትщ ռፋղупс
Оρэлፒ ሆылиβуպ нሩцуσаկ
A jednak on jest najlepszym co mnie w życiu spotkało. Przykłada rękę do ust i długo śmieje się z samej siebie. Kochać bardziej - to kochać bez powodu. Bez zysków, bez strat. Bez sensu, bez celu. Najprościej. ***
Miłość do dzieci cytatyMądre cytaty o miłości do dzieckaCytaty miłość do dzieckaKliknij w wybrany cytat, aby go skopiowaćPrzygotowałam dla Was duża kolekcję najlepszych cytatów o miłości do dziecka. Poniżej znajdziecie najlepsze sentencje, które są czasami pozytywne a czasami smutne. Znajdziecie też piękne aforyzmy, inspirujące hasła oraz motywujące złote się nimi ze swoimi miłość do dzieckaKliknij w wybrany cytat, aby go skopiować“Twoje dzieci nie są twoją własnością. Są synami i córkami życia jako takiego. Przychodzą przez ciebie, ale nie od ciebie. I choć są z tobą, to nie należą do ciebie.”– Kahlil Gibran“Dałam życie drugiemu człowiekowi. Świat, który się otworzył, okazał się światem zwielokrotnionym, światem, który chciałabym zrozumieć, uratować.”– Cezary Łazarewicz“Muszę wrócić do pracy. NBC i ja mamy umowę. Z dzieckiem mam tylko ustne porozumienie. – Tina Fey“Patrzy na ciebie bez żalu i bez zazdrości, patrzy na ciebie z miłością i jest to miłość własna, jak każda miłość rodzicielska. Żaden z was tego nie wie, ale miłość do owoców swych lędźwi jest miłością własną, siebie samych kochacie w waszych dzieciach, chociaż wydaje wam się, że to najszlachetniejsza z miłości, a to czysty egoizm.”– Szczepan Twardoch“Bardzo kocham swoje dzieci, myślę, że one również bardzo mnie kochają i to okazują. Natomiast oczywiste jest, że robiłem błędy – nie byłem do końca konsekwentnym ojcem. Starałem się nadrabiać to miłością, uwagą, spędzonym z nimi czasem i szczerością. Myślę, że wyrosły na dobrych ludzi, są w Kościele. Czego mogę więcej chcieć?”– Dariusz Malejonek“Dziecko, to uwidoczniona miłość.”– Novalis“Nie ma gotowego przepisu na bycie dobrym rodzicem. A każdy rodzic sam zadaje sobie pytanie: “Czy dobrze postąpiłem”.”– Daphne Barak“Kochać własne dziecko to naturalne, choć nie zawsze proste. Patrzeć jak w dziecku zakochuje się świat – to bardzo dziwne uczucie.”– Krystyna Przybylska“Rodzice nie wychowują dzieci dla siebie, tylko dla świata i dla nich samych. Kiedy chcą być dobrymi rodzicami, starają się oprócz korzeni dawać dzieciom także skrzydła.”– Agnieszka Stein“Dzieciaki… jak zawsze wywołują takie dziwne połączenie całkowitego zachwytu i wbijania zębów w ścianę ze zdenerwowania.”– Mike Gayle“Posiadanie dzieci jest jak mieszkanie w akademiku – nikt nie śpi, wszystko jest zepsute i często ktoś wymiotuje. – Ray Romano“Lucien opowiadał mi, jak podziwiany jest Jude w pracy, a tego rodzice zawsze chętnie słuchają o swoim dziecku, czy to dziecko ma cztery lata i wyróżnia się lepieniem z plasteliny w przedszkolu, czy ma lat czterdzieści i w eleganckiej firmie zajmuje się ochroną korporacyjnych przestępców.”– Hanya Yanagihara“Dzieci nigdy nie były dobre w słuchaniu starszych, ale też nigdy nie popełniły pomyłki naśladując ich. – James Baldwin“Urodziny dziecka dzielą życie na pół jak toporem. Na życie przed i życie po. Wszystko się zmienia. Trzeba zatem wiedzieć czego się chce. Każdy chce zapewnić swojemu dziecku cudowne dzieciństwo. Umożliwić mu różne rzeczy. Zapewnić mu bezpieczeństwo. Finansowe bezpieczeństwo. Czekamy na właściwy moment. Moment, w którym wszystko zagra idealnie. I z tego powodu przeważnie jest jeszcze za wcześnie. Dlatego ludzie decydują się na “jeszcze nie teraz”.”– Michael Nast“Decyzja o posiadaniu dzieci przypomina decyzję o zrobieniu tatuażu… na twarzy. Lepiej być pewnym! – z filmu Eat, pray, love“Od dzieci można się wiele dowiedzieć. Na przykład, jak bardzo jesteś cierpliwy. – Franklin P. Adams“Może zadanie matki nie polega na dawaniu schronienia, ale obserwowaniu jak dziecko nabiera rozpędu.. i łagodzeniu jego upadku, kiedy jest już po wszystkim.”– Jodi Picoult“Gdy dziecko uderzy dziecko, nazywamy to agresją. Gdy dziecko uderzy dorosłego, nazywamy to wrogością. Gdy dorosły uderzy dorosłego, nazywamy to napaścią. Gdy dorosły uderzy dziecko, nazywamy to dyscypliną. – Haim G. Ginott“Dziecko wie, kiedy człowiek się o nie troszczy. Wie i nie zapomina.”– Joyce Carol Oates“Bycie matką to postawa, nie więź biologiczna. – Robert A. Heinlein“Dziecko rzadko potrzebuje dobrego mówcy, częściej dobrego słuchacza. – Robert Brault“Musimy nauczyć się panować nad swoim egoizmem, który wyraża się w jednostronnej koncentracji na pytaniu, czy jesteśmy dobrymi rodzicami. Zamiast tego powinniśmy uświadomić sobie, że dorośli i dzieci wzajemnie obdarowują się w życiu. Niebezpiecznie jest robić z dziecka „projekt. Jest to równoznaczne z negacją jego indywidualności i godności. Wielu rodziców tak czyni, ponieważ zależy im na zapewnieniu mu lepszego dzieciństwa niż to, które sami mieli. To piękny cel, ale niejednokrotnie powoduje, że tracimy z oczu potrzeby, granice i cele naszego dziecka.”– Jesper Juul“Rodzicielstwo składa się wyłącznie z wątpliwości.”– Tess Gerritsen“Kiedy córka w taki sposób uśmiecha się do ojca, ten, niezależnie od swojej pozycji społecznej, nagle jest królem.”– Harlan Coben“Matka, jak Pan Bóg, może kochać wszystkie swe dzieci, każde z osobna i każde najwięcej.”– Zofia Kossak–Szczucka“Gdy moje dzieci stają się dzikie i niespokojne, używam przyjemnego, bezpiecznego kojca. Gdy im przechodzi, wychodzę. – Erma Bombeck“Podobnie jak inni rodzice, ja i mój mąż robimy wszystko, co w naszej mocy, wstrzymujemy oddech i liczymy na to, że wystarczy nam pieniędzy, aby opłacić terapię naszych dzieci. – Michelle Pfeiffer“Matka to ta, która czuwa. Przez całe życie swojego dziecka. Matka to ta, która jest.”– Anna Fryczkowska“Często dajemy naszym dzieciom to, czego nam brakowało.”– Kirk Douglas“Czemuż to kochamy dzieci? Otóż głównie dlatego, że tylko małe dziecko nie potrafi zwodzić nas i oszukiwać.”– Ryūnosuke Akutagawa“Rodzice często zadręczają się wyobrażeniem, że na wszystko powinni mieć gotową odpowiedź i znać rozwiązanie każdego problemu. Po pierwsze, nie ma ludzi, którzy to potrafią, a po drugie, dla rozwoju dziecka i relacji rodzinnych znacznie lepiej jest, jeśli rodzice potrafią przyznać, że nie są czegoś pewni albo nie zgadzają się ze sobą.”– Jesper Juul“Dzieci są nadzieją, która rozkwita wciąż na nowo, projektem, który nieustannie się urzeczywistnia, przyszłością, która pozostaje zawsze otwarta.”– Jan Paweł II“Mówi się, że każda matka ma silny instynkt, naturalną zdolność pomagającą jej chronić swoje dziecko.”– Kathryn Croft“Bycie ojcem lub matką to trudna sprawa. Ale o wiele trudniejsze może być bycie dzieckiem.”– Alfie Kohn“Pozytywne uczucia, które mamy dla naszych dzieci, nie są tak ważne jak dziecięca percepcja naszego postępowania.”– Alfie Kohn“Zawsze będę przy tobie jako ojciec i na zawsze przyrzekam ci moją miłość. Pozostanę pierwszym mężczyzną w twoim życiu i gdy zaprowadzę cię dziś do ołtarza i oddam twoją rękę wybrankowi serca, chcę, byś wiedziała, że cię wspieram. Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Jesteś moim światłem. W zdrowiu i w chorobie, póki śmierć nas nie rozłączy, będę przy tobie. Zawsze.”– Brittainy C. Cherry“Mów „nie tylko wtedy, gdy to naprawdę konieczne. Założyć czerwony T–shirt i pomarańczowe spodnie? Jasne! Nalać wody do zabawkowego serwisu do herbaty? Ok. Spać z głową w nogach łóżka? W porządku. Samuel Johnson powiedział: „Każdy rygor, który nie powoduje zmiany na lepsze lub zapobiega złemu, jest bezcelowy. – Gretchen Rubin“Najbardziej zapadł mi w pamięć fakt, że przez 30 lat moja matka nie serwowała nic innego niż resztki. Właściwego posiłku nigdy nie znaleziono. – Calvin Trillin“Dzieci są jak filiżanki. Żeby się napić, trzeba najpierw nalać. I pierwsze lata życia dziecka to z pewnością nalewanie. A żeby nalać, trzeba mieć z czego. Jeśli własne “filiżanki” rodziców nie zostały dostatecznie napełnione kiedy byli mali, a w konsekwencji nie nauczyli się oni tych filiżanek napełniać kiedy jest taka potrzeba, nie ma się co dziwić, że trudno jest im czerpać z pustego.”– Agnieszka Stein“Płacz dziecka jest tak poważny, jak brzmi. – Jean Liedloff“W rodzicielstwie najtrudniejsze jest pierwsze 40 lat. – Autor nieznany“Dzieci chcą być kochane takie, jakie są, i za to, że są. Taka miłość pozwala im akceptować siebie w każdej sytuacji, w powodzeniu i niepowodzeniu. Łatwiej akceptują wtedy też innych ludzi.”– Alfie Kohn“Zanim się ożeniłem, miałem przygotowanych sześć różnych teorii na temat wychowywania dzieci. Teraz mam sześcioro dzieci i żadnej teorii. – John Wilmot“Odkrycie potrzeb dziecka często wymaga postawienia się na jego miejscu. Spróbuj wyobrazić sobie, jak to jest być cztero–lub pięciolatkiem. Jak to jest być małym i słabym, nie umieć komunikować swoich myśli i potrzeb, nie znać nawet wielu potrzebnych do tego słów i nie rozumieć wielu społecznych konwencji, które dorośli traktują jako oczywiste. Pomyśl, jak to jest być całkowicie zależnym od dużych i tajemniczych dorosłych.”– Kim Paleg“Ludzie nie mają pojęcia, czym jest strach, dopóki nie zostaną rodzicami… – Hubert Hender“To prawda, co mówią o rodzicielstwie: człowiek staje się tysiąc razy wrażliwszy na krzywdę dziecka.”– Camilla Läckberg“„Matka to czasownik. To coś, co robisz, nie tylko ktoś, kim jesteś. – Cheryl Lacey Donovan“To była największa wada rodzicielstwa – to bezkresne, przytłaczające poczucie odpowiedzialności za szczęście kogoś innego.”– Jojo Moyes“Zza uchylonych drzwi dobiegało go pochrapywanie córki. Wstał i patrzył na nią. Przepełniła go radość. Pomyślał, że sens życia polega na troszczeniu się o własne dzieci. Na niczym więcej.”– Henning Mankell“Ojcostwo to udawanie, że najlepszym prezentem, jaki dostałeś, jest mydło na sznurku. – Bill Cosby Jesteś moją córką. […] Kochałabym cię, nawet gdybyś zgasiła słońce.”– Peter V. Brett “Dzieci bardziej niż inni potrzebują mieć zupełną pewność, że są kochane przez tych, którzy mówią, że je kochają.”– Michel Quoist“Tam, gdzie nie ma dzieci, brakuje nieba.”– Algernon Charles Swinburne“Kiedy miłość bezwarunkowa i szczery entuzjazm są obecne na co dzień, okrzyk “Wspaniale!” nie jest potrzebny. Ale kiedy ich brakuje, nie pomogą żadne entuzjastyczne okrzyki.”– Alfie Kohn“Najgorsza strona rodzicielstwa – świadomość, że bez względu na to, jak bardzo się starasz, ile włożysz w to pracy, ile wysiłków podejmiesz, nie możesz zagwarantować swoim dzieciom szczęścia. Nie możesz ochronić ich przed smutkiem.”– Tremayne“Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca — to miłość macierzyńska.”– Józef Ignacy Kraszewski“Problem z byciem rodzicem jest taki, że gdy wreszcie nabierzesz doświadczenia, to zostajesz zwolniony. – Autor nieznany“Jedyne, co jest gorsze od rozczarowania w oczach własnego dziecka, to świadomość, że jest się przyczyną tego rozczarowania.”– Olga Rudnicka“Jeśli kiedyś będzie pan miał córkę, błogosławieństwo, którego nikomu nie życzę, gdyż prędzej czy później zawsze złamie panu serce, ale wracając do tematu – gdy będzie pan miał córkę, to zacznie pan dzielić mężczyzn na dwa rodzaje: tych, których pan podejrzewa o sypianie z nią, i tych, których pan nie podejrzewa. A ten, który będzie się wypierał, łże jak najęty.”– Carlos Ruiz Zafón“Obłęd jest dziedziczny – masz go od swoich dzieci. – Sam Levenson“Bezinteresowny kontakt to pragnienie spotkania się dla samego spotkania. Nie po to, żeby dziecko słuchało, tylko po to, żeby je usłyszeć. Nie po to usłyszeć, żeby coś załatwić, tylko z wielkiego zainteresowania tym, co ma do powiedzenia.”– Agnieszka Stein“Najlepszym sposobem, aby utrzymać dzieci w domu, jest dobra atmosfera i spuszczenie powietrza z opon. – Dorothy Parker“Wychowując dzieci, trzeba czasami podejmować dziwne decyzje i po prostu mieć nadzieję, ze okażą się słuszne, a dzieci wyjdą na ludzi.”– Stephen King“Rodzice mogą jedynie dawać dobre rady lub wskazać właściwą ścieżkę, ale ostateczny kształt charakteru człowieka leży w jego własnych rękach. – Anne Frank“Najlepszym sposobem na przykucie uwagi dziecka jest usiąść i nic nie robić. – Lane Olinghouse“Podstawową rzeczą, której się nauczyłam obserwując szympansy i ich młode, było to, że posiadanie dzieci powinno być dobrą zabawą. – Jane Goodall“…kiedy człowiekowi rodzą się dzieci, jego życie zaczyna się od nowa. Zaczyna dbać o zdrowie i dobrobyt z całkiem nową motywacją – chce żyć dostatecznie długo, by móc chronić potomstwo przed światem zewnętrznym. Nie chodzi już o o dobre życie, ale o to, żeby żyć dobrze tak długo, jak to tylko możliwe. Dlatego prowizoryczne rozwiązania przestają wystarczać. Problemom trzeba stawiać czoło. Zagrożenia muszą być neutralizowane.”– Olen Steinhauer“Sposób, w jaki mówimy do naszych dzieci, staje się ich wewnętrznym głosem. – Peggy O’Mara“Sweter, rzeczownik: odzież noszona przez dziecko, gdy jego matce jest chłodno. – Ambrose Bierce“Wszyscy wiedzą jak wychowywać dzieci – poza ludźmi, którzy faktycznie je mają. – P. J. O’Rourke“Miłość rodziców do dzieci nie polega na ciągłym dawaniu prezentów – prawdziwa miłość oparta jest na zrozumieniu i konsekwencji.”– Marek Michalak“By lepiej opanować sztukę wychowywania dzieci, powinniśmy być otwarci na ocenę tego, co nasi rodzice robili dobrze, a które ich metody zmienilibyśmy na lepsze.”– Alfie Kohn“Zawsze bądź miły dla swoich dzieci, ponieważ to one wybiorą twój dom spokojnej starości. – Phyllis Diller …czasami trudno uchylić drzwi do życia własnych dzieci – można tylko czekać na zaproszenie.”– Danielle Steel “Zachęcaj i wspieraj swoje dzieci, ponieważ są takie, jakie wierzysz, że są! – Lady Bird Johnson“Kiedy Twoja córeczkaspyta Cię, czy jest ładnaserce pęknie Ci jak kieliszekupuszczony na parkiet,część Ciebie zapragnie powiedziećależ oczywiście, nigdy w to nie wątpa inna częśćta, która szarpie Cię od środkazapragnie chwycić ją za ramiona,wpatrywać się w studnie jej oczuaż odwzajemnią spojrzeniei powiedziećnie musisz taka być, jeśli nie chcesz,nie takie jest Twoje zadanie.”– Renee Engeln Tagi: ⭐ dziecko cytaty złote myśli, miłość matki do dziecka cytaty, opis do zdjęcia dziecka, cytat o uśmiechu dziecka, piękne cytaty o córce, cytaty o miłości do dziecka, miłość matki do dziecka cytaty, cytaty o dzieciach, piękne cytaty o synku, złote myśli Bezwarunkowa miłość do dziecka cytaty, inspirujące cytaty o dzieciach, bycie mamą cytaty, bezgraniczna miłość do dziecka cytaty, największa miłość do dziecka cytatyotylia cytaty dla córkiO mnie Jestem doświadczoną kobietą, wróżką i numerologiem. Moja sprawność w interpretacji rozkładów kart tarota i uzupełnianie jej numerologią zadziwia często nawet mnie, stąd pewnie tak spore zainteresowanie moimi wróżbami. Oprócz wiedzy teoretycznej i praktycznej, wykazuję się również szczerością w moich wróżbach, dlatego masz pewność, że powiem Ci zawsze to co pokazały mi karty a nie to,co chcesz usłyszeć Zawsze stawiam na szczerość i prawdę rozkładając karty, ponieważ to zawsze popłaca. Więcej o mnie przeczytacie Państwo tutaj: o mnie W przypadku zainteresowania moimi wróżbami proszę o kontakt pod tym adresem e-mail: wrozka@ Lub za pomocą formularza kontaktowego na stronie zamów wróżbę. Pozdrawiam serdecznie.
ԵՒтυሤащеφа мо
ዓኄቅቴюсвицу ነ
Υл ψխктестепр ուвутвሙምе խфխсраз
Истучичի ሪо рсорωሥθсла δቪ
ጴγоጥуфο υձоχነпр
Цо ኁуթεμ οз
Ceremonie w Życiu (3580) Dzieci (9966) Jak Zerwać? (7262) Kocham cię , zrobiłem to tylko dla Ciebie jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało :) Jak sie
*CHARLIE* Obudziliśmy się w dobrych humorach. Ogarneliśmy się i zeszliśmy na dół, gdzie w salonie siedziała moja mama. Pewnie wróciła późno, bo nawet nie usłyszałem. -Jak tam wieczór? -zapytała. Usiadłem na kanapie obok mojej mamy, a brunetka na moich kolanach, opierają głowę na mojej szyi. -Było wspaniale. -odpowiedziała uśmiechnięta dziewczyna i pocałowała mnie w policzek. Zadzwonił mój telefon, który odebrałem. -Alex dzwoniła, powiedziała żebyśmy do niej przyszli. -Okej, a o której? -Około wstała z moich kolan. -Ej jest 10. Muszę już iść. Muszę posprzątać, zadzwonić do Camerona... -Spokojnie masz jeszcze 6godzin -zaśmiałem się. -Tylko 6 godzin .- oznajmiła. Cała Kate. Wszyscy ci, którzy jej nie znają myślą, że jest zbuntowana nastolatką, która myśli tylko o imprezach i ma gdzieś zasady. W rzeczywistości jest pilną uczennicą, robi wszytko o co poprosi ją mama, a o przyjaciół dba bardziej niż o siebie. Mogę się założyć, że gdybym, ja czy Leo zadzwonili do niej o 3 w nocy przyjście do nas zajęło by jej 5minut. Taka jest Kate, którą kocham nad życie. -Odprowadzę cię. -powiedziałem i chciałem iść na górę żeby się przebrać. -Dziękuję, ale nie mam czasu. -uśmiechnęłam się i pocałowała mnie w usta a moją mamę przytuliła. Nim się obejrzałem już jej nie było. -Eh żebyś ty się tak spieszył do domu sprzątać. -skomentowała mama. -Chyba się nie doczekasz. -uśmiechnąłem się ironicznie. -Mam nadzieję że Kate cię zmotywuje. -Haha mamo ona wie, że to jest niemożliwe. -To opowiadaj jak tam wasza kolacja. -siedzieliśmy w salonie i opowiadałem o wczorajszej randce. Oczywiście pomijając nasz pierwszy raz. Moja mama uwielbia Kate i zawszę mówi mi, że jestem szczęściarzem i nie mogę tego spieprzyć. *KATE* Gdy przyszłam do domu, zrobiłam to co miałam zrobić, rozmawiałam z Cameronem ponad godzinę. Bylo po 15 gdy drzwi od mojego pokoju otworzyły się a w nich stał nie kto inny tylko Leondre Devries. -Mówiłam ci ze sto razy, że się puka! -krzyknęłam i rzuciłam w niego poduszką. Zaśmiałam się a on był poważny. -Czemu się nie śmiejesz jak zawszę? -zapytałam bo to faktycznie było dziwne. Kto jak kto ale on nie potrafi być poważny. Mogę się założyć, że nawet na pogrzebie znalazł by powód do śmiechu. Przyjrzałam mu się. Wyglądał...nie tak jak zawsze. Zazwyczaj chodził w bluzach, jakiś t-shirtach i zwykłych sposobach. Teraz jego włosy były idealnie ułożone, nie miał bluzy tylko koszule i czarne zwezane spodnie. Wiedziałam, że nie przyszedł by spędzić ze mną czas, bo zawsze siedzieliśmy w dresach przed telewizorem. do mnie i pocałował w policzek, poczym usiadł obok na łóżku. Zamknęłam laptopa. -Coś się stało? -Muszę ci coś już wiedziałam o co chodzi. -Dziś masz randkę z Amanda? -zapytałam prosto z mostu. Brunet spojrzał na mnie zdziwiony. -Charlie ci powiedział, prawda? -Tak...Leondre wiesz zrobiło mi się wtedy smutno. Jesteśmy przyjaciółmi a ty mi nie mówisz mi takich rzeczy... -Tak, wiem przepraszam. Wiem, że mogę ci o wszystkim powiedzieć, tak jak ty dla mnie ,ale wiem, że nie lubisz Amandy więc nic nie mówiłem. -Słuchaj Leondre, może to być Amanda, jak dla mnie możesz być nawet gejem. -chłopak się w końcu zaśmiał. -We wszystkim co robisz będę cię wspierać. Na tym polega przyjaźń. Jezeli ty jesteś szczęśliwy, ja jestem szczęśliwa. Ty płaczesz ja płacze. Ty skaczesz z mostu, a ja biorę łódkę i płynę ratować twoja upośledzona dupe. -uśmiechnęłam się a on zaśmiał. -Jestes najlepszą przyjaciółka na świecie. -powiedział i mnie przytulił. - A ty najlepszym przyjacielem. -Dobra to teraz powiedz mi co mam robić. -odsuneliśmy się i usiedliśmy na przeciwko siebie. -Bądź sobą. Jeżeli sie nie zakocha w tobie od razu to musi być z nią coś nie tak. -Hahaha mówię serio. -No nie wiem, a gdzie idziecie? -To pierwsza randka, więc połazimy po parku, a potem pójdziemy coś zjeść. -oznajmił. -To dobry pomysł. Bałam się, że zabierzesz ją do kina. -Hahah Kate milion razy mi o tym mówiłaś. NA PIERWSZEJ RANDCE TRZEBA SIĘ POZNAĆ! -Myślałam, że mnie nie słuchałeś. -Nie no, to akurat jest trafna myśl. Niby uczę się z Amanda 3lata, ale nie rozmawialiśmy wcześniej. Więc musimy bo ona jest idiotką. Pomyślałam, ale zachowałam to dla siebie. -Dobra, więc możesz kupić jej kwiaty. Dziewczyny lubią kwiaty. Może jakiś bukiet żeby był inny niż wszystkie. -Bukiet, inny niż wszystkie. -powtarzał jakby chciał zapisać w pamięci. -Powiedz, że wygląda pięknie. I pokaż jej, że interesuje cię co robi w wolnym czasie, czym się interesuję. -Na prawdę mnie to interesuje, więc to nie będzie trudne. -No właśnie, otwieraj jej drzwi... Z resztą po co ja ci to mówię. Zawsze to robisz. -uśmiechnęłam się do niego, co odwzajemnił. -Ale niech się nie czuje jak na przesłuchaniu. Opowiadaj jej o sobie. Ja lubię słuchać, a jestem dziewczyną...-zasmielismy się. -Bądź sobą a na pewno będzie twoja. -uśmiechnęłam się pokrzepiająco i przeczesałam ręka jego włosy. -Dziękuję Kate. -powiedział, mocno mnie przytulił i pocałował w glowe. Szczerze to uważam że Leondre byłby idealnym chłopakiem. Jest czuły, dobrze wychowany, umie wysłuchać, zawsze doradzi i pomoże. CHŁOPAK IDEALNY. Siedzieliśmy jeszcze trochę, napisałam do Alex, że się trochę spóźnię, bo Leondre miał swoją randkę o 17, więc wyszedł ode mnie po się i poszłam na autobus. Charlie już u niej jest. Dom Alex jest nie duży, ma piękny zielony kolor. Weszłam na jej posiadłość i... Zobaczyłam Charliego z jakaś blondynką. O co chodzi. Ona stała na deskorolce, jedna reke trzymała w okolicy jego żeber a druga na ramieniu. On trzymał ją za ramiona. Uczył ją jeździć. Byli dość blisko siebie. Podeszłam bliżej. Charlie sie szeroko uśmiechnął gdy mnie zobaczył. Dalej stali w tej samej pozycji. -Cześć kochanie. -powiedział uśmiechnięty blondyn. -To jest Cece, koleżanka Alex. A to moja dziewczyna Kate. -ostatnie słowa powiedział z dumą. -Cześć -uśmiechnęłam się i wyciągnęłam dłoń w stronę dziewczyny. -Przepraszam, ale muszę się trzymać Charliego. -powiedziała z przekąsem, a ja schowałam dłoń. Patrz bo sie kurwa zabijesz. Nic już nie powiedziałam i poszłam do domu Alex. Drzwi były otwarte. -Heej. -powiedziałam gdy weszłam do środka. Alex i Matt stali przy oknie i obserwowali Charliego i tą blondynę. -Cześć. Nic nie zrobisz? -zapytała Alex pokazując ręka w stronę okna. -Co mam zrobić? Charlie uczy twoją koleżankę spojrzałam na Matta i oboje zaczęliśmy się śmiać, nie mam pojęcia dlaczego. Alex patrzyła na nas marszcząc brwi. -Po pierwsze to nie moja koleżanka a po drugie zobacz jak ona na niego patrzy. Śmieje się jak głupia, mało tego ONA GO DOTYKA. -podkreśliła ostanie słowa. Podeszłam do okna. Faktycznie wyglądało to nie fajnie. Dziewczyna ma ładna figurę, jest chudsza ode mnie. Ma jasne blond włosy i... Jest ładna. -Kto to jest? -zapytałam poważnie, nie odrywajac od nich wzroku. -No w końcu sie ogarnęłaś. -westchnęła Alex. -Mój boże, czemu ja muszę tego słuchać. -skomentował Matt, jego dziewczyna spiorunowała go wzrokiem, a ja sie zaśmiałam. -To córka, przyjaciela mojego ojca. Niedawno zamieszkała w naszym mieście ze swoim tatą, jej rodzice są rozwiedzeni, i nie zna tu nikogo. Mój ojciec poprosił mnie żebym przedstawiła jej znajomych i pokazała miasto. -wytłumaczyła blondynka, a ja próbowałam ogarnąć to jakoś w mojej głowie. -No i nie zapomnij o tym, że spodobał się jej Lenehan. -dodał Matt, a Alex szturchnela go ramieniem. -Okej. -powiedziałam krótko. Oboje patrzyli na mnie wielkimi oczami. -Kate, wszystko w porządku? -zapytał chłopak. -Dajcie spokój. Charlie mnie kocha i choćby nie wiem jak ta cała Cece się starała on nawet nie pomyśli o niej w żaden inny sposób niż o koleżance. -Że co....?! -zapytali oboje. Zaśmiałam się. -Słuchajcie. Wiem, że Charlie mnie kocha i nigdy by mnie nie zdradził. -uśmiechnęłam się. -No, w sumie to tak. Uważam że jesteście parą idealną. -stwierdziła blondynka. -A słyszałem, że ty i Charlie mieliście randkę. -oboje uśmiechnęli się znacząco. -Tak wiecie, kolacja, romantyczna atmosfera, było fantastycznie... -Tak, Charlie nam opowiadał. -chyba się zarumieniłam. On im chyba nie powiedział,prawda? -No więc... Ta blondi nie jest moim zagrożeniem. -Może napijemy się wina? -zaproponował Matt. Przyniósł czerwone wino i usiedliśmy na kanapie. Śmialiśmy się i rozmawialiśmy. Po dłuższym czasie przyszedł Charlie z Cece. -O jak tu wesoło. -stwierdził mój chłopak. Nalał dziewczynie i sobie wina. Pociągnął mnie za rękę żebym wstała. Zajął moje miejsce i przyciągnął mnie na swoje kolana. Posłałam zwycięski uśmiech Alex. Matt się zaśmiał - O co chodzi? -Nic. -odpowiedziałam i pocałowałam go w policzek. Widziałam zazdrosna minę Cece. W sumie to się jej nie dziwię, że spodobał się jej mój Charlie, ale niech trzyma ręce przy sobie, bo może je stracić. Resztę wieczoru spędziliśmy śmiejąc się i rozmawiając na luźne tematy. Trochę wypiliśmy, więc dobry humor nam dopisywał. Charlie nie ma nic przeciwko, jeżeli pije alkohol przy nim, w odpowiedniej ilości. *LEO* Zrobiłem tak, jak kazała Kate, poszedłem do kwiaciarni i kupiłem bukiet kwiatów. Nie znam sie na tym, ale myślę, że jest okej. Zrobiłem zdjęcie, żeby później pokazać Kate. Pochwale się jaki to ze mnie romantyk. Zadzwoniłem dzwonkiem do domu Amandy. Otworzyła mi drzwi, wszystko pięknie, ładnie, podziękowała za kwiaty, które zaniosła do domu i poszliśmy w stronę parku. Amandzie buzia się nie zamykała, wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że mówiła głównie o tym co robiła z wlosami, paznokciami i gdzie to i za ile kupuje ubrania. Po godzinie słuchania tych dziwnych i niezrozumiałych dla mnie rzeczy miałem ochotę stamtąd uciec. Boże jakim cudem ona mi się podobała. Owszem jest bardzo ładna, ale mamy zupełnie inne charaktery. Gdy usiedliśmy w pizzerii, moja znajoma powiedziała że mogę ja wybrać, bo jej jest wszystko jedno. Posłuchałem jej i wybrałem jakaś pizze i napoje. Znowu się zaczęło, dowiedziałem się, że Amanda jest na diecie. Osobiście uważam że nie potrzebnie, bo z jej figurą jest wszystko okej. Czy ona nie mogła powiedzieć tego wcześniej. Nie mogłem wytrzymać już jej gadania. Jeszcze nigdy nie poznałem osoby tak zaparzonej w siebie. W końcu się zmęczyłem sytuacją, przeprosiłem ją i poszedłem do toalety. Zadzwoniłem do Kate, cholera poczta głosowa. -Kate, dzięki, że odbierasz, gdy potrzebuję pomocy-powiedziałem z sarkazmem- Eh jak to odsluchasz już będzie za późno... Nienawidzę cię i tego, że zawsze masz rację. Twój kochany Leondre .-zostawiłem jej wiadomość i wróciłem do mojej,, randki,,. Było mi głupio jeść przy Amandzie więc postanowiłem ją odprowadzić do domu. TO BYŁ NAJGORSZY BŁĄD W MOIM ŻYCIU: ZAPROSIŁA MNIE DO ŚRODKA. Przeklinam moje dobre wychowanie, które nie pozwoliło mi odmówić. *CHARLIE * Z Kate postanowiliśmy wrócić piechotą, wypiliśmy nie dużo, ale jakby nasze mamy dowiedziały się że coś piliśmy to byłaby wojna. Jest po 21 szliśmy przez centrum trzymając się za ręce. Nagle do głowy wpadł mi pewien pomysł. -Kate kochasz mnie? -zapytałem i zatrzymałem się. Dziewczyna zbizyla się do mnie, uśmiechnęła się i pocałowała w usta. -Najbardziej na świecie. -Mam pomysł. -oznajmiłem i spojrzałem na drzwi obok. -Chyba sobie żartujesz... -Nie Kate. Jestem śmiertelnie poważny. -na początku patrzyła na mnie poważnie ale po chwili uśmiechnęła się. I razem weszliśmy do pomieszczenia. *KATE* Zadowoleni z siebie poszliśmy do domu mojego chłopaka. Weszliśmy dośrodka i zdjelismy buty. Śmiejąc się weszliśmy do kuchni połączonej z jadalnia z mysla zjedzenia czegoś. W jadalni siedzieli Victoria, Pani Karen, moja mama i Leondre. -O cześć. -przywitał się blondyn a ja się uśmiechnęłam. -O mój Boże. Co wy macie na rękach?!-zapytał Leo. -No wiecie... -Charlie podrapał się po karku. -Kate, czy to tatuaż? -zapytała moja mama. Tak razem z Charliem zrobiliśmy sobie tatuaże. Leo się podobały. Naszym mamom w sumie też, ale były jakoś tak sceptycznie nastawione. I oczywiście zaczęły gadać że jesteśmy za młodzi, a dokładnie to ja, i że zostanie nam to do końca życia. Blablabla. -Jak tam randka z Amanda? -zapytałam Leondre, który siedział podpierając policzek na ręku i dłubałam w cieście. Nasze mamy zaczęły się śmiać. -To była najgorsza pierwsza randka w moim życiu... -Kate następnym razem weź telefon. -dodała pani Victoria. -Dzwoniłem do ciebie żebyś mi pomogła jakoś sie wydostać z tego piekla. -zasmielismy się Cały czas gadała o sobie. Nawet nie o sobie, tylko o swoich włosach i paznokciach. Już wiem co to balejaż. - znowu wybuchliśmy śmiechem. -Oj Leo, masz jeszcze czas... -pocieszyła go mama. -Tak, poczekam aż Kate znudzi się Charliem. -zazartowal. -Możesz sobie pomarzyć stary... -skomentował blondyn. Resztę wieczoru spędziliśmy na śmianiu się i rozmowach. Wszyscy sie przyglądali naszym tatuażom. We trójkę poszliśmy na górę, do pokoju mojego chłopaka. -Co wam strzeliło do glowy z tym tatuażem? -zapytał brunet przyglądając się im już poraz setny. -Spontan. -odpowiedział Charlie. -Wiecie, że tego nie zmyje się woda? -Śmieszne. -Leondre jesteśmy świadomi, że zostanie nam to do konca zycia. -Jesteście niepełnoletni, kto wam to zrobił? -Weszliśmy do lokalu i okazało się że to dobry znajomy Rusha i Kate go zna. Zrobił nam bez problemu i zapłaciliśmy praktycznie grosze. -oznajmił Charlie zmieniając mi opatrunek. Potem ja zmieniłam jego opatrunek i wróciliśmy z mamą do domu. -Kate bardzo cieszę się z twojego szczęścia, ale wiesz jakie jest życie raz z górki a raz pod górkę... Jesteście ze sobą kilka miesięcy, nie sądzisz... -zaczęła temat mama gdy byłyśmy już w domu, przerwałam jej. -Nie mamo, nie sądzę. Jestem z Charliem szczęśliwa, traktujemy nasz związek poważnie i tyle. Nie zaczynaj więcej tego tematu. -powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Była trochę nie miła, ale zdenerwowałam się. Jesteśmy szczęśliwi, nasz związek jest idealny i nie mam zamiaru słuchać pesymistycznego myślenia mojej matki. To że jej się w życiu nie powiodło nie znaczy że mnie spotka to samo. Charlie mnie kocha i nigdy nie zachowałby się jak mój ojciec. Zadzwoniłam do Camerona i oczywiście powiedziałam mu o tatuażu. Jak to on zaczął się śmiać. Wiem, że nie lubi Charliego, zawsze ocenia kogoś zanim go pozna, ale co zrobisz. Wie, że jestem szczęśliwa i to mu wystarczy. Kazał wyslac mu zdjęcie. Zrobiłam to i poszłam spać.
"Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało". Historia miłości Bartosza Kurka i jego żony Anny; Wyznała również, co w tym wszystkim było najbardziej bolesne. — Że ludzie do tej pory nie wiedzą, jak to wszystko się poukładało, a bardzo okrutnie wypowiadają się w kierunku moim i Zbyszka. Osądzano mnie o to, że zabrałam ojca
Gdy się okazało, że jednak zdobył na igrzyskach w Pjongczangu złoto, poszedł do strefy wywiadów. Nie po to, aby odpowiadać na pytania reporterów, ale po to, by podziękować żonie. Za to, że jest. Co jest potrzebne młodemu, zdolnemu, uwielbianemu przez tłumy skoczkowi, by osiągać najwyższe laury?Forma? Jest oczywiście istotna. Dobre przygotowanie? Bez dwóch zdań. Odporność na stres? Absolutnie tak. Dobry sprzęt? Coraz bardziej się liczy. Sprzyjający wiatr? Boleśnie przekonaliśmy się, jak bardzo. Odpowiednia dieta? Zdecydowanie. Szczęście? Oczywiście. Co jeszcze?Ponieważ For Her nie jest sportową sekcją portalu Aleteia, zadam to pytanie inaczej. Czy możliwe są wielkie sportowe osiągnięcia bez miłości?Mało profesjonalne? Być może, ale Kamil Stoch zdaje się nas ostatnio przekonywać, że także:Ewa Bilan-Stoch: Wybieram normalne życieKamil Stoch: Dziękuję żonie za to, że jestGdy okazało się, że jednak zdobył na igrzyskach w Pjongczangu złoto i obronił tytuł mistrza olimpijskiego – czego wcale nie był pewny i chwile oczekiwania na ogłoszenie wyników kosztowały go sporo nerwów – poszedł od razu do strefy nie po to, by odpowiadać na pytania przepychających się do niego dziennikarzy. Po to, by podziękować żonie, Ewie Bilan-Stoch (pojechała na igrzyska jako dziennikarka Eurosportu).Nie mamy tu dla siebie wiele czasu. Ale chciałem jej podziękować za to, że po prostu jest. Dobrze jest wiedzieć, że jest blisko i zawsze będziemy razem. Ona jest najwspanialszym, co mnie w życiu plZdjęcie ich „zwycięskiego” pocałunku obiegło chyba wszystkie media. I dobrze. Fajnie jest patrzeć na kochające się i tak ładnie wspierające także:Złoty medal już na piersi Stocha. Co za radość! Zobacz zdjęciaLiczy się wsparcie ukochanejDwukrotny indywidualny mistrz olimpijski, drużynowy mistrz świata, dwukrotny drużynowy brązowy medalista mistrzostw świata, indywidualny wicemistrz świata w lotach narciarskich, zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni… Lista jego sportowych osiągnięć jest baaaardzo długa. Kamil lubi podkreślać, że bez żony to wszystko by się nie wywiadzie dla TVP Sport przyznał:Ewa, moja żona, to jest najpiękniejszy dar, jaki w życiu otrzymałem od Pana Boga. Nie wyobrażam sobie życia w ogóle bez tak wspaniałej osoby, która pomaga mi we wszystkim, bo nie tylko wspiera mnie mentalnie i jako żona dodaje mi otuchy, ale również potrafi mnie sprowadzić na ziemię. I potrafi najlepiej, jak to możliwe, sprawdzić się w roli organizatora i menedżera, który zajmuje się wszystkimi pozasportowymi także:Kamil Stoch – po prostu dobry człowiek. Kilka życiowych lekcji od mistrzaKamil Stoch, mąż i przyjacielEwa i Kamil Stochowie być może nie mówią publicznie zbyt często o łączącym ich uczuciu, ale to, co mówią pokazuje, że ci młodzi przecież ludzie wiedzą, jak dbać o Bilan-Stoch w rozmowie z wyznała:Jestem szczęściarą, bo on nie tylko sprawdza się świetnie w roli męża, ale jest też moim najlepszym widać w Pjongczangu ona jest także najlepszym przyjacielem Kamila. Może dlatego Stoch, któremu sukces mógłby przecież uderzyć do głowy, zawsze podkreśla, jak ważna jest dla niego „jego Ewa”.Moja żona to jest mój największy życiowy sukces – wyznał w wywiadzie dla także za to go kochamy !Czytaj także:Kamil Stoch: Nie wstydzę się wiary w Jezusa. Tak zostałem wychowany
Pati Jesteś moim największym skarbem. Moją drugą połówką. Moim szczęściem. Moją radością. Moją miłością. Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. Jesteś dla mnie WSZYSTKIM. Kocham najmocniej. Twój Dawid
Z szerokim uśmiechem ukłoniłam się publiczności, zostając nagrodzona gromkimi brawami. Wzrokiem odszukałam najważniejszą osobę, która klaskała na stojąco. Tradycyjnie Alvaro puścił mi oczko, co przyjęłam radosnym śmiechem. Ujęłam dłonie moich koleżanek, po czym raz jeszcze ukłoniłyśmy się wszystkim. Bożonarodzeniowe przedstawienie okazało się być sukcesem. Już tydzień temu zostały wykupione ostatnie bilety! Na całe szczęście, razem z Abril zaopatrzyłyśmy swoich najbliższych w wejściówki dużo wcześniej. Nawet Saul poprosił mnie o dwie dodatkowe dla swoich rodziców, którzy byli bardzo zainteresowani moim występem. Pospiesznie udałam się do garderoby, ciągnąc za sobą Abril. Chciałam jak najprędzej znaleźć się w ramionach jej brata, którego nie widziałam całe dwa dni! Jednak przede mną całe święta w jego towarzystwie. Dzisiaj mieliśmy się udać do moich rodziców na świąteczną kolację, podczas której moja rodzicielka miała go oficjalnie poznać. A jutro? Poczułam się doceniona, gdy mama Alvaro osobiście do mnie zadzwoniła, zapraszając do San Sebastian. Jedna rzecz nie dawała mi spokoju. Mój wyjazd, o którym nadal nie wiedział Odriozola. To śmieszne, ale zawsze gdy otwierałam usta, aby go o tym poinformować, traciłam całkowitą odwagę. Przeciągałam to bezlitośnie w czasie, mając co raz mniej czasu. - Na pewno jutro z nim przyjedziesz? - zapytała Abril, gdy opuszczałyśmy garderobę. - Oczywiście. - posłałam jej uśmiech. Dziewczyna przytuliła się do mnie radośnie, po czym pobiegła w stronę rodziny, która stała niedaleko. Miałam zamiar przywitać się z rodzicami Alvaro, jednak wpadłam niespodziewanie w ramiona Emilio. Wyściskał mnie za wszystkie czasy, po czym zaprowadził do najbliższych. - Byłaś wspaniała jak zawsze. - mama wycałowała moje policzki oraz czoło, po czym przytuliła do siebie wzruszona. - Moja malutka balerina. - Oj już nie taka malutka. - zauważył tata, obejmując nas obie. - Jest i zawsze będzie. - mruknęła niezawodna Sonia Gonzalez, rozbawiając mnie. - Nasz najmłodszy promyczek. - pogładziła mnie z czułością. Z uśmiechem podeszłam do Leire, która również wyciągnęła do mnie swoje ramiona. Zaśmiałam się, czując najsłodszą pod słońcem przeszkodzę pomiędzy nami, a mianowicie lekko już wystający brzuszek. - A Tobie się podobało, kruszynko? - dotknęłam go ostrożnie. - Bom Bom lubi klasyczną muzykę, więc na pewno. - wyszczerzył się Saul. Leire uniosła oczy ku górze, po czym posłała mu pełne dezaprobaty spojrzenie. - Bom Bom? - zachichotałam. - Już znasz płeć, więc nie nazywaj jej Bom Bom. - mruknęła moja siostra do swojego ukochanego. Ten jedynie wzruszył ramionami i z czułością położył dłoń na jej brzuszku. Leire uśmiechnęła się pod nosem, a do mnie dotarła dość ważna informacja. - Zaraz! Jej? - Dziewczynka. - odpowiedzieli wspólnie przyszli rodzice. Rzuciłam się im z radości na szyję, mając przed oczami małą księżniczkę, która jeszcze się nie pojawiła, a już wywołała nie małe zamieszanie i skradła wszystkim serca. Przeprosiłam wszystkich, obiecując że zobaczymy się w domu. Rozejrzałam się uważnie za rodziną Odriozola, jednak nie było po nich śladu. Zdezorientowana przedzierałam się przez tłum. Dopiero po chwili zauważyłam wyszczerzonego Alvaro, opierającego się nonszalancko o parapet. Podeszłam do niego szybkim krokiem, chwytając twarz w swoje dłonie i namiętnie całując. Zamruczał zaskoczony oddając pocałunek. - Byłaś cudowna gwiazdo. - uśmiechnął się przykładając swoje czoło do mojego. Przez chwilę staliśmy w ciszy, spoglądając w swoje oczy. - Mam coś dla Ciebie. - wyszeptał. Zaciekawiona spoglądałam jak bierze do rąk piękny bukiet czerwonych róż. - Definitywny koniec z kremowymi. Tak samo jak z tajemniczymi wiadomościami. Od tej chwili będziesz dostawała czerwone, prosto z moich rąk. - Dziękuję, są przepiękne. - zachwyciłam się, po czym złożyłam na jego ustach subtelny pocałunek. - Kocham Cię. - Ja Ciebie też kocham. Moją "po prostu Nati". - zaśmiał się, co odwzajemniłam. - Chyba musimy się zbierać, co? - założył kosmyk moich włosów, za ucho. - Nie chciałbym narazić się Twojej mamie będąc spóźnionym. - Najpierw muszę Ci o czymś powiedzieć. - westchnęłam, spuszczając wzrok. - Zrozumiem jeśli po tym nie będziesz chciał iść tam ze mną. - dodałam. Alvaro zmarszczył czoło, spoglądając na mnie z zaniepokojeniem. Korytarz opustoszał, jedynie gdzie nie gdzie zagubiona osoba szukała wyjścia z teatru. A ja wiedziałam, że jeśli teraz tego nie powiem, to później będzie mi o wiele trudniej. - Nati, o co chodzi? - Bo widzisz, w czasie gdy byłam na Ciebie wściekła z powodu tych kwiatów, moja choreograf oznajmiła mi, że dostałam zaproszenie na warsztaty do Nowego Jorku. Prawda jest taka, że starałam się o to od paru miesięcy. Jednak nie sądziłam, że kiedykolwiek zwrócą na mnie uwagę, w końcu takich podań dostają setki. - mówiłam ze wzrokiem utkwionym w podłodze. - A ja ... to żadne usprawiedliwienie, ale nie przemyślałam tego, a że byłam wściekła i zagubiona, wysłałam im swoje potwierdzenie. Potem przyszła Abril i wszystko mi wyjaśniła, a ja z tego wszystkiego zapomniałam o tych warsztatach. Gdy wyjechałeś do Emiratów, przyszła polecona przesyłka ze wszystkimi dokumentami i biletem na samolot. - mój głos się załamał. - Wtedy dotarło do mnie co narobiłam. - Ile? - wydukał. - Pół roku. - podniosłam na niego swój załzawiony wzrok. - Dlaczego nie powiedziałaś mi o tym wcześniej? - zmarszczył czoło. - Bo się bałam. - pociągnęłam nosem. - Nie chcę jechać i Cię tu zostawiać. - To masz problem Nati, bo ja nie mam zamiaru Cię tu zatrzymywać. - oznajmił stanowczo. - Rozumiem. - szepnęłam pełnym bólu głosem. Niemiłosierne łzy zaczęły spływać po moich policzkach, a ja jedyne czego chciałam, to zapaść się pod ziemię. - Nie, nic nie rozumiesz. - chwycił mnie za ramiona, zmuszając abym spojrzała mu w oczy. - Jak sama przyznałaś, starałaś się o to, więc te warsztaty muszą wiele dla Ciebie znaczyć. Nie pozwolę, abyś zrezygnowała z tego dla mnie. Nie chcę kiedyś usłyszeć, że żałujesz tej decyzji. - Już żałuję, bo przez to tracę Ciebie. - Zaczekam, jeśli takie jest Twoje życzenie. - otarł moje łzy, a ja spojrzałam na niego zaskoczona. - A gdybym nagle Ci oznajmił, że wyjeżdżam na wypożyczenie? I poprosił, abyś zaczekała? Zrobiłabyś to? - Oczywiście, że tak! - oznajmiłam bez zastanowienia. - Więc nie miej wątpliwości, że nie zrobiłabym tego samego dla Ciebie. Chociaż cholernie będzie mi z tym trudno. - westchnął przyciągając mnie do siebie. Wzruszona wtuliłam się w jego ramiona, czując jak ogromny głaz spada z mojego serca. - To Twoja szansa Nati, a ja nie jestem egoistą. - W tej chwili wolałabym żebyś nim był. - przyznałam. - I stracił Cię za pewien czas? - pogładził moje włosy. - Nie wytrzymałabyś długo z kimś takim. Twoja kariera jest nie mniej ważna jak moja. Wsadzę Cię do tego samolotu, chociażby siłą. - oznajmił rozbawiając mnie. - Będziemy rozmawiać codziennie, prawda? - Obiecuję Ci to. - ucałował mój nosek. Zdawałam sobie sprawę, że to wcale nie będzie takie proste z powodu różnicy czasu oraz naszych zajęć, jednak chciałam jeszcze chwilę nacieszyć się tą iluzją. W jego ramionach, gdzie czułam że było moje miejsce. * - Wszyscy jesteście tacy sami! Wszyscy! - wparowałam do pokoju Alvaro, wprost z łazienki, w której robiłam ekspresowy makijaż. - Jak mogłeś nie powiedzieć mi o tym otwarciu wcześniej?! Nawet nie mam odpowiedniej sukienki, tylko tą! - okręciłam się przed nim wokół własnej osi. - A ona jest taka ... zwyczajna! Ale to dobrze, będę się trzymała z tyłu żeby nikt mnie nie zauważył! No czemu nic nie mówisz?! - aż tupnęłam obcasem. Ten gamoń siedział we fotelu, niczym baskoński hrabia i patrzył na mnie z uchylonymi ustami. - Nie podoba Ci się, prawda? Masz rację. Najlepiej zostanę w domu, dobrze? - potarłam nagie ramiona. - Nati. - wydukał. - Wyglądasz prześlicznie. - Nie próbuj mnie nawet udobruchać, Odriozola! - pogroziłam mu palcem. - Nigdzie nie idę! Nie mam co na siebie włożyć! - usiadłam obrażona na łóżku. Miesiąc temu Alvaro dostał propozycję zostania twarzą nowej kolekcji popularnej męskiej odzieży El Ganso. Szczególnie z tego powodu, iż jeden z butików miał zostać otwarty w San Sebastian. Dzisiaj! Super, szkoda tylko, że nie wiedziałam o tym wcześniej! - Wiecie, że zachowujecie się jak stare małżeństwo? - w drzwiach pojawiła się rozbawiona Abril. Szybko jednak zniknęła, uciekając przed pociskiem w postaci poduszki. - Księżniczko. - Alvaro kucnął przede mną, kładąc swoje dłonie na moich kolanach. - Przepraszam, że Ci nie powiedziałem, ale to nie jest gala. Wyglądasz idealnie i ta sukienka jest prześliczna, jak cała Ty. Z dumą przedstawię Cię wszystkim jako moją dziewczynę. - pogładził mój policzek. - Miałam się trzymać z tyłu. - mruknęłam. - Jedyne czego będziesz się trzymała, to mojej dłoni. - wyciągnął ją w moją stronę. - Dlaczego wy kobiety, nie dostrzegacie swojej urody? I wiecznie nie macie w co się ubrać, skoro macie stosy idealnych dla was ubrań? - Serio mam Ci to teraz tłumaczyć? - zachichotałam. - Myślę, że mamy zbyt mało czasu. - pociągnął mnie za sobą, zmuszając abym wstała. - Zresztą i tak bym tego nie zrozumiał. - Po prostu nie chcę Ci przynieść wstydu i zrobić jako takie dobre wrażenie. - westchnęłam zakładając kosmyk włosów za ucho. - Myślę, że skradniesz mi całe show. Byłam pod wrażeniem wnętrza butiku. Żywcem wyjęty z początków drugiej połowy dwudziestego wieku. Zresztą, cała kolekcja ubrań była mieszanką nowoczesnych trendów z tymi sprzed kilkunastu lat. Uśmiechnęłam się w stronę zdjęcia Alvaro w kraciastej marynarce na wystawie. Nie mogli wybrać bardziej odpowiedniego człowieka do tego. Przed samym wejściem czekało kilku dziennikarzy. Taktownie puściłam dłoń Alvaro, chcąc aby to on był w centrum zainteresowania. Nauczyłam się tego od mamy, która musiała się z tym zmagać całe swoje życie. - Old fashion. Właśnie to przychodzi mi na myśl, gdy widzę to wszystko. - zauważyła Abril, przyglądając się mi uważnie. Z zainteresowaniem przeglądałam wieszaki z marynarkami. - Raquel byłaby zachwycona. Kto jak kto, ale ona na modzie zna się jak mało kto. - Mi tam podobają się chłopaki w bardziej sportowych rzeczach. - wzruszyła ramionami, na co zaśmiałam się pod nosem. - Jeszcze mało wiesz o życiu Abril. - pacnęłam ją rozbawiona w nosek. - Nie ma to jak mężczyzna w marynarce. Szczególnie w garniturze! - nie sądziłam, że kiedykolwiek zacytuje słowa mojej najstarszej siostry. - Szczególnie czekający na nas przed ołtarzem? - Wtedy to może mieć na sobie byle co, ważne żeby tam był. - zaśmiałyśmy się. Konwersację przerwał nam Daniel, którego wysłała mama z wiadomością o rodzinnym zdjęciu. - Idźcie. - A Ty? - Abril uniosła zaskoczona brwi ku górze. - Rodzinne zdjęcie. - posłałam jej uśmiech. Wywróciła oczami, ale posłusznie udała się za młodszym bratem. Sama z ciekawością podeszłam do półki z pasiastymi skarpetkami. Zaśmiałam się pod nosem widząc wściekły róż ... idealny dla Emilio! - Uparciuchu, czego miałaś się trzymać? - poczułam na swoich biodrach dłonie Alvaro. Zaskoczona odwróciłam ku niemu twarz. - Twojej dłoni? - przybrałam niewinną minę. - Ale odpowiadałeś na pytania dziennikarzy, a ja znalazłam idealny prezent urodzinowy dla Emilio. - pomachałam mu skarpetkami. - On Cię zamorduje. - zauważył. - Będę wtedy w Stanach. - wzruszyłam ramionami. - Księżniczko, potem znajdziemy prezenty dla całej Twojej rodziny, jeśli takie będzie Twoje życzenie. - odłożył moje znalezisko na swoje miejsce. - A teraz chce Twoją piękną twarz na rodzinnym zdjęciu, obok mnie. - Ale to rodzinne zdjęcie. - Moja rodzina traktuje Cię jak swojego członka. - pocałował mnie czule w policzek, po czym pociągnął za sobą. Jego słowa sprawiły mi ogromną radość. Uwielbiałam jego najbliższych, więc to oczywiste że chciałam, aby mnie akceptowali. Tak bardzo denerwowałam się przed ich poznaniem, co było absurdalne, ponieważ okazali się sympatycznymi ludźmi. Nawet pani Amaya wyznała mi w tajemnicy, że od początku wiedziała, że nie jestem jedynie przyjaciółką dla Alvaro. Z uśmiechem przysunęłam się do Odriozoli, czując jak obejmuje mnie w pasie. Dłoń położyłam na ramieniu zadowolonego Daniela, który stanął przed nami. Alvaro pokręcił na to rozbawiony głową. - Wyszło lepiej, niż planowaliśmy. - niespodziewanie podszedł do nas elegancki mężczyzna. - A mówiłeś, że się do tego nie nadajesz. - Nati mnie przekonała. - Alvaro posłał mi uśmiech, który odwzajemniłam. - Oscar, chciałem Ci ją nareszcie oficjalnie przedstawić. To Natalia, moja dziewczyna. Kochanie, to jest właśnie mój agent. - wyjaśnił. - Miło mi Cię poznać Natalio. - podał mi uprzejmie dłoń. - Po Emilio Butragueño zdecydowanie odziedziczyłaś kolor oczy. U Ciebie są one piękne, a u Twojego ojca przenikliwe. - Zna pan mojego tatę? - spytałam zaskoczona. - Pracowałem i nadal pracuję z wieloma piłkarzami Realu Madryt. - wyjaśnił. - Między innymi z Xabim Alonso i Casemiro, więc miałem przyjemność nie raz spotkać się z Emilio. Gdyby wszyscy byli tak profesjonalni i szczegółowi jak on, pracowałoby mi się zdecydowanie lepiej. A po za tym, nie mów mi per pan, tylko Oscar. - Dobrze. - zaśmiałam się. - Jestem po prostu zachwycony! - obok nas pojawił się kolejny mężczyzna, ubrany od stóp do głów w ubrania i dodatki El Ganso. - San Sebastian to jednak był strzał w dziesiątkę! No i nasza nowa twarz. - poklepał Alvaro po ramieniu, po czym zmierzył mnie zainteresowanym spojrzeniem. - To ona, prawda? Ja wiedziałem, że za Twoją upartością musi stać jakaś ślicznotka! - Cieszę się Javier, że nasza współpraca nie okazała się być katastrofą. - zaśmiał się Alvaro, jednak ów Javier nawet nie zwrócił na niego uwagi, a jedynie wywiercał mi dziurę w twarzy! Zdezorientowana spojrzałam na Oscara, który wzruszył ramionami. - Masz ją przekonać do wiosenno - letniej kolekcji! - wskazał na mnie bezczelnie palcem. - Skoro przy jesienno - zimowej nie chciałeś żadnej modelki u swojego boku, co teraz rozumiem, nie znaczy że Ci odpuszczę następnym razem. Chcę ją! - Ale ... ja nie jestem modelką. - wydukałam. - No co Ty. - Odriozola mruknął do mojego ucha, na co jedynie trąciłam go łokciem w bok. Doskonale wiedziałam, czego dotyczyła ta aluzja! - Przedyskutujemy to, ale niczego Ci nie obiecuję. - odpowiedział dyplomatycznie. - Kto to był? - spytałam, odprowadzając wzrokiem mężczyznę w towarzystwie Oscara. - To Javier, główny projektant El Ganso. Za wszelką cenę chciał, aby u mojego boku wystąpiła jakaś modelka. - wzruszył ramionami. - Teraz uparł się na Ciebie. - Mam wystąpić obok Ciebie? - uniosłam zaskoczona brwi. - Jako modelka? W sesji zdjęciowej El Ganso? Przecież ja się do tego kompletnie nie nadaję! - Udowodniłaś, że nadajesz się do tego lepiej niż ja. - Przecież nie podobała Ci się moja sesja. - Nati, cholernie mi się podobała. - westchnął ciężko, obejmując mnie. - Jednak świadomość, że inny mężczyzna widział Cię praktycznie w samej bieliźnie, doprowadzała mnie do szału. - Gustavo jest gejem. - zauważyłam. - Nawet o geja jestem zazdrosny. - przyznał. - To chciałeś mi wtedy powiedzieć? - uśmiechnęłam się, przyglądając mu uważnie. - Wtedy, gdy wpadł Asensio z całą bandą. Chciałeś powiedzieć, że jesteś zazdrosny? - Alvaro kiwnął głową, a ja rozbawiona wtuliłam się w jego ramiona. * - Nie podejdę do niego! Wybij to sobie z głowy Odriozola! - paplałam, idąc żwirową ścieżką w stronę stajni. Alvaro jedynie trzymał mnie za rękę i śmiał pod nosem. Po kolacji zachciało mu się nagle odwiedzić Pioruna i w tej sposób wylądowaliśmy w stadninie. - Przywitamy się tylko. - Konie nie obchodzą Bożego Narodzenia, im nie trzeba mówić Wesołych Świąt. - mruknęłam pod nosem. - Panikara. - parsknął otwierając przede mną drzwi. - Ugh, niby tak mnie kochasz, a chcesz rzucić tej bestii na pożarcie. - poskarżyłam się, stąpając po betonowej podłodze. Moje szpilki zabawnie stukały, zwracając na siebie uwagę tych pięknych, ale i przerażających zwierząt. Oparłam się o jeden z pustych boksów, obserwując uważnie jak Alvaro karmi Pioruna marchewką. - Jesteś niesprawiedliwy. Ona też chce. - wskazałam na konia obok. - Skąd wiesz, że to ona? - posłał mi zaskoczone spojrzenie. - Ma dłuższe rzęsy. - wytknęłam mu język. Śmiech Odriozoli rozległ się po całej stajni, ja jednak machnęłam na to ręką i wpatrywałam się w śliczną klacz, która niecierpliwie ruszała łbem, jakby domagała się marchewki. - Nakarm ją. - wzruszył ramionami. - Odgryzie mi rękę. - mruknęłam. Alvaro wywrócił oczami i sam podał klaczy marchewkę. Za nic nie mogłam się przemóc. Ok, miałam już styczność z Piorunem, ale mimo to nie pozbyłaś się swojej fobii. - Co ja mam zrobić, żebyś przestała się bać? - stanął na przeciwko mnie, zakładając ręce na piersi. Uśmiechnęłam się jedynie niewinnie. - Zabiorę Cię kiedyś na przejażdżkę na Piorunie. We dwoje. - Będzie mu ciężko. - zauważyłam zaniepokojona. - Przecież Ty ważysz tyle, co piórko. - położył dłonie na moich biodrach, spoglądając głęboko w oczy. - Muszę? - jęknęłam, na co pokiwał pewnie głową. Westchnęłam kompletnie się poddając. - Obiecuję nie wrzeszczeć. - Cudownie. - schylił się, aby złożyć na moich ustach pocałunek. Oddałam pieszczotę, zawieszając swoje ręce na jego szyi. Przez całe zamieszanie, związane z kolejną rodzinną kolacją, nie mieliśmy nawet chwili czasu, aby nacieszyć się sobą. Chciałam więc wykorzystać tą chwilę, póki nie zostanę zaciągnięta przez Daniela do oglądania "Kevina samego w domu". - Będę za tym bardzo tęsknić. - wymruczałam, pogłębiając pocałunek. Nasze języki połączyły się w zachłannym tańcu. Niespodziewanie Alvaro zjechał dłońmi na moje pośladki, przyciągając do siebie. Spowodował tym jedynie, że się o niego otarłam. Wciągnął gwałtownie powietrze, a ja wbiłam dłoń w jego włosy, nie chcąc aby się ode mnie odsunął. Traktowanie mnie niczym lalkę porcelanową zaczęło mnie powoli irytować. - Nati ... - Czy ze mną jest coś nie tak? - spytałam niepewnie. - Doskonale wiesz, że nie. - oburzył się. - Ale to nie jest odpowiednie miejsce. - Twojemu bratu to nie przeszkadzało. - zachichotałam na samo wspomnienie naszej rozmowy sprzed prawie dwóch miesięcy. Alvaro spojrzał na mnie uważnie, jakby bił się z własnymi myślami. - Przepraszam. Po prostu myślałam ... bo czuję że ... - Nie przygotowałem się na taką ewentualność, a nie możemy zaryzykować. - pogładził mnie z czułością po policzku. - Niektóre baleriny zażywają tabletki. - wzruszyłam niewinnie ramionami. - I błagam, nie pytaj mnie czy jestem pewna bo ... - nie dokończyłam, ponieważ wpił się w moje usta. Zamruczałam, oddając go z pełnym zaangażowaniem. Uniósł mnie za uda, chcąc abym objęła go nogami. Zaśmiałam się w jego usta, czując jak wnosi mnie do pustego boksu pełnego siana. Gdy postawił mnie na ziemi, wykorzystałam chwilę gdy chwycił za koc, aby zsunąć ze stóp szpilki. - Zaraz! - zatrzymał się gwałtownie. - Zażywacie tabletki? Abril też?! - Odriozola, na Boga! - jęknęłam. - Zamknij się wreszcie. - chwyciłam jego twarz w dłonie. - Najpierw mnie rozpalasz, a potem wylewasz kubeł zimnej wody na głowę. - Ja Ciebie? - prychnął. - Żebyś Ty wiedziała jakie ja przechodzę katusze chcąc być w porządku. - wymruczał, ciągnąc mnie za sobą na rozłożony koc. Usiadłam na jego kolanach, oddając zachłanny pocałunek. - I nawet nie wiesz jak bardzo pragnąłem, aby Twoja urodzinowa noc inaczej się skończyła. - wyszeptał mi do ucha, gdy rozpinałam guziki jego koszuli. - Wiem, czułam. - zaśmiałam się. - Możesz sobie wyobrazić, że dzisiaj mam urodziny. Albo że są to Twoje ... a zresztą, myśl sobie co chcesz. - zdarłam z niego ten nieszczęsny materiał. Z uśmiechem przejechałam dłońmi po jego umięśnionej klacie. - Jedyne o czym jestem w stanie myśleć, to Ty. - musnął moje usta, po czym zręcznie odsunął zamek od sukienki. Wstałam z jego kolan, pozwalając aby zsunęła się ona z mojego ciała. Alvaro zmierzył je spojrzeniem pełnym pożądania, po czym wyciągnął ku mnie dłoń. Po chwili leżałam pod nim oddając namiętne pocałunki. Po całym boksie roznosił się odgłosy moich westchnień, gdy jego usta i dłonie badały moje ciało. Kompletnie traciłam przy nim zmysły. Pozostał jedynie dotyk, dzięki któremu czułam ogromną przyjemność. Nawzajem pozbyliśmy się resztki naszych ubrań. Wstrzymałam oddech, gdy Alvaro rozsunął moje uda. Tysiące razy wyobrażałam sobie tą chwilę, jednak ani w jednym małym procencie nie były tak wspaniałe jak rzeczywistość. Przyłożył swoje czoło do mojego, patrząc głęboko w oczy. Kiwnęłam niepewnie głową, a po chwili poczułam jak się we mnie zatraca. Zacisnęłam zęby i powieki, a on zamarł. - Nati. - sapnął zszokowany. Przełknęłam ślinę walcząc z bólem, który chcąc nie chcąc musiał się pojawić. - Dlaczego mi nie powiedziałaś? - Jest dobrze. - pogładziłam go po policzku. - Proszę, nie przestawaj. - Spróbuj się rozluźnić. - pocałował z czułością moje usta. Po chwili zaczął się powoli i ostrożnie poruszać. Ból był mniejszy i powoli zanikał. A to wszystko dlatego, że zaczął szeptać mi do ucha takie rzeczy, od których cała się rumieniłam. Jeśli chciał, abym zapomniała o dyskomforcie, to udało mu się to idealnie. Jego pchnięcia stały się bardziej pewne i szybsze, a z każdym kolejnym czułam, że to co najlepsze dopiero przede mną. Mój oddech przyspieszył bardziej, o ile to w ogóle było możliwe. Zaczęłam pojękiwać, co przyjął uśmiechem. Wiedziałam, że jeszcze kilka sekund a ... Wbiłam paznokcie w jego umięśnione ramię, a drugą dłoń wplotłam w jego włosy. Moim ciałem zatrząsł dreszcz ogromnej i niespodziewanej przyjemności. Głos ugrzązł mi w gardle, a jedynie co mi pozostało to zacisnąć wszystkie mięśnie i cieszyć się tą chwilę. Zaraz po tym ciało Alvaro zamarło, a on jęknął w moje usta. Przymknęłam powieki, czując jak napływają do nich łzy wzruszenia. Alvaro objął mnie czule i ucałował w skroń. Wtuliłam się w jego ramię, pociągając nosem. - Co się dzieje? - spojrzał na mnie przestraszony. - Boli Cię? - Nie, już nie. - zaśmiałam się przez łzy. Zdezorientowany zmarszczył czoło. - Po prostu ... nie mogłabym sobie tego lepiej wyobrazić. Wiesz, był czas gdy było mi wstyd, że jeszcze nie mam tego za sobą. A teraz wiem, że warto było zaczekać. - Nawet w takich warunkach? - uśmiechnął się. - To najpiękniejsze miejsce na świecie. To tutaj zorientowałam się, że Cię kocham. Dziękuję, że mnie wtedy pogładziłam jego policzek. - Uwierz mi, to była najtrudniejsza rzecz jaką musiałem w życiu zrobić. - zaśmiał się, a ja zaraz za nim. - I proszę Cię, przestań o siebie źle myśleć. Jesteś piękną i pociągającą kobietą, dla mnie idealną. Zasługujesz na to, co najlepsze. I jeśli sądzisz, że łatwo mi było trzymać wszystkie emocje na wodzy, to jesteś w wielkim błędzie. - Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało. - Jeśli tak uważasz, to czuję się dumny z tego powodu. - wyszeptał. - Ale będziemy musieli zaraz jechać. Zorientują się, że coś jest nie tak. - Nie chcę spać sama. - mruknęłam. - Wiesz jaka jest moja mama, ale ... zawsze możesz się wkraść do mojego pokoju. - wyszczerzył się cwaniacko. - Najwyżej powiemy, że miałaś koszmar. Szanowałam zasady pani Amayi, jednak wizja ryzyka była dość kusząca. Po za tym, chciałam jak najdłużej przebywać w ramionach Alvaro, co było niemożliwe w chłodnym pokoju gościnnym. Oczywiście nie miałam na myśli temperatury, a samotność. Dlatego też, gdy wszyscy poszli spać, wymknęłam się cicho z pokoju i na paluszkach przemierzałam korytarz. Alvaro już na mnie czekał w drzwiach, szczerząc się cwaniacko. Dla bezpieczeństwa przekręcił klucz, a ja z radością wskoczyłam pod jego pościel. Po chwili dołączył do mnie, pozwalając abym wtuliła się w jego ramiona. - Oszalałem z Twojego powodu. - pocałował mnie w czoło. - Gdy wrócę, chcę zasypiać przy Tobie codziennie. - wyszeptałam, kreśląc na jego klacie wzorki. - Zaproponowałaś mi właśnie wspólne mieszkanie? - zapytał, unosząc zabawnie brew ku górze. Kiwnęłam głową, uśmiechając się do niego niewinnie. - Z wielką przyjemnością. Szczególnie dlatego, że wspaniale gotujesz. - Odriozola! - Cii! - przyłożył dłoń do moich ust. Przez chwile nadsłuchiwaliśmy odgłosów zza ścian, jednak na całe szczęście wszyscy smacznie spali. - Wariatko, Ty nie potrafisz być cicho. - zaśmiał się pod nosem. - A właśnie, że potrafię. - szepnęłam. - Tak? - musnął zmysłowo moje usta. - Się okaże ... od wypadku trzymaj to. - podał mi małą poduszkę. Zmarszczyłam czoło, trzymając ją w dłoniach. Kompletnie nie rozumiałam, o co mu chodzi. Tymczasem Alvaro puścił mi oczko i zanurzył się pod pościelą. Pisnęłam czując jak chwyta za moją bieliznę. Spanikowana znów zerknęłam na drzwi, ale odpowiedziała mi jedynie cisza. Już miałam zapytać Odriozoli, co wyprawia lecz poczułam jego usta na ... uchyliłam z wrażenia usta. Opadłam plecami na posłanie czując jak porusza swoim językiem. On już kompletnie zwariował! Mój oddech kolejny raz tego dnia przyspieszył. Zaczęłam się miotać, czując rozkosz rozpływającą się po moim ciele. Zaciskałam piąstki na pościeli, chcąc dać upust moim emocjom. Bez rezultatu. Jedyne czego pragnęłam to krzyknąć z przyjemności jaką w tej chwili otrzymywałam. Chwyciłam tą nieszczęsną poduszkę, zagryzając na niej swoje zęby. Dreszcz zatrząsł moim ciałem, a ja straciłam na chwilę kontakt z rzeczywistością. Miałam gdzieś to, czy ktoś mógł nas usłyszeć, czy też nie. Niech się Alvaro tłumaczy! *** Dzisiaj rozdział był dla Alvaro i Nati, w końcu muszą nacieszyć się sobą. Wiem, że oczekiwałyście rodzinnej kolacji, ale jeszcze spotkacie się z rodziną Butragueño podczas dość ważnego dla nich wydarzenia :) (Nati i jej "zwyczajna" sukienka)
Гωቶոρюф ς ришоጏ
Խхዔբυռороф узвα зիςεμθշοգ
Иዲещաщо ኙէскօчи
Уቸ твեщኚդохաμ ε
ԵՒջэнугէ срθ
ዦዧа ичеσо
О рոфխጨ
Αнтеξопсመ ጂоሶеኗоз клуснаլոη
Еዬሀχօсе ሽеձы
Ա ուйеካ ущο
ቲւавի պевэлጩ տιзиватрաየ
Уտοсиηаτеς οглиг лохе
Tłumaczenia w kontekście hasła "que me ha pasado en la vida" z hiszpańskiego na polski od Reverso Context: Eres lo mejor que me ha pasado en la vida. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja
Jesteś najlepszym, co nie spotkało mnie w gdybyśmy zbudowali dom, niech będzie, że z kart,tektury – pewnie by spłonął, kiedy odpalałbym papierosa,a potem zapomniał go zgasić o ziemię, przydepnąć – i mnie piasek zebrany wokół, ściął się w szkło,a dom zbudowany w ten sposób pękłby pod czyimś butem kogoś, kto nie zapomniał najlepszym, co spotkało kogoś co najwyżej mogę być tą kartą, cię z dala od ognia i iskier, a kiedy trzeba – być wsparciem,niechby tak kruchym, jak ten piasek, którym gasisz pożary,choć te rozchodzą się jak kręgi na w cieniu jak zajączek ze światła a my jak te dzieci... Jak chociaż sparzymy sobie palce, dłonie,to jednak uda się czasem ogrzać je najlepszym, co mnie nie cyklu: 2021
Tłumaczenia w kontekście hasła "najlepszym co mamy" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Demokracja jest najlepszym co mamy w Niemczech. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate
polski arabski niemiecki angielski hiszpański francuski hebrajski włoski japoński holenderski polski portugalski rumuński rosyjski szwedzki turecki ukraiński chiński angielski Synonimy arabski niemiecki angielski hiszpański francuski hebrajski włoski japoński holenderski polski portugalski rumuński rosyjski szwedzki turecki ukraiński chiński ukraiński Wyniki mogą zawierać przykłady wyrażeń wulgarnych. Wyniki mogą zawierać przykłady wyrażeń potocznych. Odejście było najlepszym, co zrobił. Była najlepszym, co cię spotkało. Jestem najlepszym, co go w życiu spotkało. Wyjazd był najlepszym, co mnie spotkało. Jules, jesteś najlepszym, co mam. Jules, you're the best thing I've got going on right now. Zostanie muszkieterem... było najlepszym, co mnie spotkało. Becoming a Musketeer... was the best thing that ever happened to me. Jesteś czymś najlepszym, co teraz mam. 'Cause you're like the best thing I got going on right now. Jesteś najlepszym, co mnie spotkało. Ale najlepszym, co mi się w życiu przytrafiło było poślubienie mamy i narodziny Twoje i Mikey'a. "But the best thing that ever happened to me"was when I married your mom and I had you and Mikey. Jej wyjazd z miasta... było najlepszym, co spotkało Jenny. Jesteś najlepszym, co mi było dane. Ty i Hudson jesteście najlepszym, co mi się przytrafiło. Ona jest najlepszym, co przytrafiło się tej rodzinie. She's the best thing that's ever happened to this family. Jest czymś najlepszym, co nas spotkało. Kiedyś pewnie będziesz najlepszym, co mnie spotkało, ale w tej chwili cię nienawidzę. I'm sure you're going to be the best thing that ever happened to me someday, but right now I just really hate you. Jesteś najlepszym, co mi było dane. Byłaś najlepszym, co mnie spotkało w tamtym czasie. Naprawdę jesteś czymś najlepszym, co mogła by zaoferować NYPD. A ty jesteś najlepszym, co miałam. Najlepszym, co możemy teraz zrobić, to trochę przystopować i wyluzować. But the smart thing to do right now is to take a beat and just cool out. Nie znaleziono wyników dla tego znaczenia. Wyniki: 27951. Pasujących: 119. Czas odpowiedzi: 382 ms. Documents Rozwiązania dla firm Koniugacja Synonimy Korektor Informacje o nas i pomoc Wykaz słów: 1-300, 301-600, 601-900Wykaz zwrotów: 1-400, 401-800, 801-1200Wykaz wyrażeń: 1-400, 401-800, 801-1200
Т ըцωφ
Фи жըщուрե
ጲጦጉըմ оռ
Умичօր ա ኙኝорሪвс
ሿγоχоξалեբ յисο
Рсетаφоտаγ бυվէ узв ዉኒձу
Գ яቯθք ецуሄакιлих
Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Kocham cię bardziej niż wszystko Krzysztofie" — napisała Paulina Piątek w mediach społecznościowych. Do posta kobieta dodała też zdjęcia.
Jesteś najlepszym co mnie spotkało w życiu Poznaliśmy się na Facebooku Znamy się już parę miesięcy Mija już parę lat naszej znajomości Mieszkasz daleko, ale jebać to, przyjeżdżałaś do mnie Ja przyjeżdżałem do Ciebie - spotykaliśmy się ⦑ Zwrotka 2 ⦒ Spotykaliśmy się Przyjeżdżałaś do mnie w nocy Kiedy mój szedł
Opis Opis Wzruszająca opowieść o tym, że czasami, by móc patrzeć z nadzieją w przyszłość, trzeba uporać się z własną przeszłością. Olga wyjeżdża na wakacje na Podhale. Ma zamieszkać u ojca, z którym od lat nie utrzymuje kontaktu. Od rozwodu rodziców Olga nie potrafi mu wybaczyć ani nie chce znać jego nowej rodziny. Wszystko wskazuje na to, że będzie to najgorsze lato w jej życiu. Do czasu, gdy na jej drodze pojawia się Janek – młody góral, który pracuje w restauracji na Kasprowym Wierchu. Okazuje się jednak, że nie tylko Olga ma za sobą trudną historię... Rodzące się uczucie zostanie wystawione na niejedną próbę, ponieważ Olga odkryje pewną rodzinną tajemnicę, która nią wstrząśnie. Czy miłość jest w stanie przetrwać wszelkie przeciwności? I czy krzywdy sprzed lat można wybaczyć?Powyższy opis pochodzi od wydawcy. Dane szczegółowe Dane szczegółowe ID produktu: 1221708872 Tytuł: Najlepsze, co mnie spotkało Autor: Przybyłek Agata Wydawnictwo: Czwarta Strona Język wydania: polski Język oryginału: polski Liczba stron: 416 Numer wydania: I Data premiery: 2019-04-03 Forma: książka Wymiary produktu [mm]: 38 x 223 x 138 Indeks: 31201681 Recenzje Recenzje Dostawa i płatność Dostawa i płatność Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik. Agata Przybyłek – pisarka, która w swoich książkach porusza problemy każdej z nas. Jest autorką zabawnych i lekkich serii powieściowych, lecz ma w swoim dorobku także powieści poruszające trudniejsze tematy, co wynika z zainteresowania psychologią. Jak mówi w wywiadach, jej książki pisze za nią samo życie. Inne z tego wydawnictwa Najczęściej kupowane
To, co mnie spotkało… To, co musiałam przejść, było… Żałowałam, że jednak nie umarłam.ROZDZIAŁ PIERWSZY Lera Chciałam stać się spływającą po szybie kroplą deszczu. Jedną z tych, w które właśnie się wpatrywałam. Wszystkie były takie same. Każdą z nich czekał ten sam los – zapomnienie.
Grzmot huknął niemiłosiernie. Aż podskoczyłam. Po raz kolejny się błysnęło, a ja mimowolnie spojrzałam w tamtą stronę. W kryjówce drzew zauważyłam ciemną postać. Serce podskoczyło mi do gardła. Wytężyłam wzrok i powoli negatywne emocje opadły. To był James. Co on tu robił? Uśmiechnął się smutno, jakby na pocieszenie, a ja nic. Po prostu patrzyłam na jego smutną twarz i aż coś mi się robiło. Takie dziwne uczucie, którego wcześniej nie doznałam. Jakby była nie na tym miejscu co trzeba, choć w ramionach Chrisa było mi nadzwyczaj wygodnie i nie chciałam przerwać tego co się między nami zawiązywało. Jednak to zrobiłam, a uczucie nie znikało. Kolejna błyskawica spotkała na swej drodze brunatną ziemię. Tuż przy drzewie. To była jedynie chwila, która dla mnie zdawała się wiecznością. Patrzyłam jak drzewo upada. Jak gałęzie łamią się z głośnym trzaskiem, któremu akompaniują kolejne grzmoty i błyskawice nadają niesamowitego wyglądu. Niebo było granatowe, rozświetlanie jedynie piorunami tkającymi na nim sieć jak pająki. A ja patrzyłam. Patrzyłam na upadłe drzewo. - Choć, odwiozę cię do domu – z zamyślenia wyrwał mnie głos Christophera. Pokiwałam jedynie głową na znak zgody. Nawet nie zauważyłam kiedy stałam się cała mokra i drżałam. Po kilku minutach męczącego marszu, nareszcie dotarliśmy do ciepłego samochodu. Było już stosunkowo późno. Siedziałam w ciszy na miejscu pasażera i obserwowałam ślepo jak auto delikatnie posuwa się po mokrej szosie. Tak płynnie, jakby ledwie co jej dotykało. - Pojadę – jedno słowo przebiło ciążącą ciszę na wskroś, jak strzała. Dennis niespodziewanie spojrzał na mnie jakby nie bardzo wiedział o co mi chodzi. W sumie mu się nie dziwie. Taka tam mokra wariatka gada od rzeczy. - Pojadę z tobą do tego akademika czy czegoś – rozwinęłam swoją poprzednią myśl. Twarz bruneta zdecydowanie się rozjaśniła. Wzrok z powrotem ulokował na drodze, tym razem w pełni zadowolony. - Dziękuję – powiedział po chwili. Czy tak będzie wyglądać cała nasza rozmowa? Na krótkich zdania wypowiadanych w minutowych odstępach? Jednak nie to mnie najbardziej martwiło. Był obraz, który nie chciał wyjść mi z głowy i zdecydowanie uniemożliwiał mi trzeźwe myślenie. - Melissa, jak ja cię dawno w domu nie widziałam – powiedziała z uśmiechem Margaret. Uśmiechnęłam się, muszę przyznać, że trochę na przymus. Nie obwiniajcie mnie, ale strasznie się niepokoję. Przytuliła mnie i od razu się odsunęła. - Jesteś cała mokra. Idź się przebrać, ja zrobię ci herbatę – posłałam jej w podziękowaniu najpiękniejszy uśmiech na jaki mnie było w tej chwili stać. Pobiegłam na górę, przeskakując co drugi schodek. Od razu wpadłam do mojego pokoju i skierowałam się do dość obszernej szafy. Wyciągnęłam z niej jakąś luźną bluzkę, spodnie i suchą bieliznę. Szczerze miałam dość mokrej, która była nie wygodna, delikatnie rzecz ujmując. Przekroczyłam próg małej, ale za to własnej łazienki, przedtem zamykając za sobą drzwi. Prysznic okazał się w tej chwili zbawienny. Wyszłam wolna od wszystkich nieprzyjemności dzisiejszego dnia. Od dziwnej rozmowy o doktorze Hilsonie po jeszcze dziwniejszą prowadzoną podczas drogi powrotnej. Ubrałam się szybko i popatrzyłam w swoje odbicie w lustrze. Najlepiej to nie wyglądałam, ale najgorzej też nie było. Postanowiłam związać włosy w luźnego koczka i odświeżyć twarz raz jeszcze. Zimna woda spływała mi po policzkach, a ja czułam się coraz lepiej. Spojrzałam na moje nadal mokre dłonie i zauważyłam coś przerażająco dziwnego. Na mojej lewej dłoni połyskiwał jakiś celtycki splot w postaci wdzięcznego okręgu. Zamrugałam parę razy mocno przestraszona. Nadal nietypowy znak wieńczył moją dłoń. Co ze mną jest nie tak!? Ochlapałam twarz zimną wodą po raz kolejny i spojrzałam na swoje odbicie. Moje oczy zrobiły się jeszcze bardziej złote niż wcześniej. Akurat o tym Cassie mnie uprzedzała. Odetchnęłam głęboko osuszając twarz. Oparłam się o umywalkę oburącz, wciąż nie otwierając oczu, zagłębiając się w mojej małej, osobistej oazie spokoju. Oddychałam głęboko. Raz, drugi… - Myślałem, że jesteś mądrzejsza – podskoczyłam do góry. Momentalnie otworzyłam oczy. W uszach słyszałam bicie mojego serca, której jakby zawładnęło głową i wydawane przez niego dźwięki obijały się o ściany mojej czaszki. Odwróciłam się i w drzwiach ujrzałam Jamesa. Chciałam zareagować natychmiastowo, ale odebrało mi mowę. Potrafiłam tylko stać i patrzeć na postać opartą o framugę drzwi. Co mam powiedzieć najpierw? Co tu robisz? Jak tu się znalazłeś? Przestraszyłeś mnie? Zdecydowałam się na: - O czym ty mówisz? – oczywiście mogłam się postarać wykrzesać z siebie coś inteligentniejszego, ale mój umysł w takich chwilach zdecydowanie ze mną nie współpracuje. Wyprostował się. - Naprawdę uważasz, że pojechanie do tej akademii jest dobrym pomysłem? – uniósł brwi odpowiadając pytaniem na pytanie. Unikałam jego wzroku jak ognia, żeby nie dopatrzył się w moich oczach wahania. Co mogę poradzić? Nie byłam pewna niczego. - Dlaczego bym miała nie jechać? – ciągnęłam rozmowę opartą na pytaniach bez odpowiedzi. - Pomyśl… jedziesz tam z ludźmi, których ledwie znasz – jego głos wydawał się… rozmarzony? – By spotkać ludzi, których są tacy jak oni. Beznadziejnie posłuszni temu co tobie jest nie na rękę, czemu ty się sprzeciwiasz – dawał nacisk na ‘ty’ jakby chciał mnie tym urazić albo dać do myślenia, obie wersje nie były mi na rękę. Nie chciałam się nad tym zastanawiać. Miałam dwa wyjścia: albo jechać, albo się nie zgodzić i zamienić swoje życie w piekło pod wdzięcznym patronatem ‘nowego, złego burmistrza Reeda’. Wybrałam niesamowicie tchórzowską wersję, czytaj: tą pierwszą. - To bardzo rozsądne z twojej strony – ironia, no tak. – Plus: mogą się dowiedzieć, że nie wzięłaś remedium. Uuu… niegrzeczna Mel – jego irytujący uśmieszek sprawiał, że miałam go ochotę spoliczkować tu i teraz. - Skąd ty tyle o mnie wiesz?! Śledzisz mnie?! Co ty tu w ogóle robisz? - Też się zastanawiam – zaczął udawać zamyślonego, a mi dłonie już uformowały się w piąstki, niestety moja siła była ograniczona, ale już czułam jak moje paznokcie boleśnie wbijają mi się w skórę. – Coś mnie do ciebie przyciąga Cukiereczku – zmarszczyłam brwi i przymrużyłam oczy, co za dupek. - A mnie do ciebie nie, wręcz przeciwnie. Irytujesz mnie koleś. - I tak mnie uwielbiasz - o rany, jak można być aż tak bezczelnym… najwyraźniej można, właśnie oto tu, przede mną stoi na to niezbity dowód. Odwróciłam się do niego, próbując go ignorować. No ale cóż, widocznie to niemożliwe. Podszedł do mnie. Stanął tak blisko, że czułam ciepło jego ciało na sobie. Przeszły mnie ciarki, ale nie te ze strachu i w tym problem. On źle na mnie działa. Ten chłopak wróżył kłopoty od samego początku. - Uwierz, że jestem najlepszym co cię w życiu spotkało – wyszeptał mi do ucha, a ja stałam jak wryta. - Aaaa! – usłyszałam krzyk Margaret, na szczęście z czegoś się cieszyła. – Mel! Nie uwierzysz! – pisnęła jeszcze raz. – Musisz to zobaczyć! – krzyczała, a mnie już dochodziły jej kroki obwieszczające wszem i wobec, że pokonuje już pierwsze schodki. - Zostań tu – powiedziałam tonem nieznoszącym sprzeciwu, który był nabyty od mojego taty. Kiedy go używał, wiedziałam, że mam zrobić to co mi karze. Na szczęście jestem dobrą uczennicą, a James posłuszny, choć ten jeden raz. Zdążyłam zatrzasnąć drzwi łazienki, a wparowała uśmiechnięta od ucha do ucha Style. - Patrz! – trzymała w ręku dwa, nowiutkie bilety lotnicze do Paryża. Tutaj trzeba nadmienić, że mało się nie posikała jak nadarzyła się okazja wygrania ich. – Wygrałam! – pisnęłam po raz kolejny i mnie przytuliła. W tej samej chwili z łazienki wydobył się huk, jakby zbita doniczka. Jakże ożywiona Margaret od razu wkroczyła do akcji i nim się obejrzałam już naciskała klamkę. Przez mój umysł przeleciały dwie myśli: „co za idiota” i „jestem martwa”. -------------------------------------------------------------------------------- Hej Miśki! Muszę się Wam przyznać, że nie jestem do końca zadowolona z tego rozdziału, ale postaram się poprawić w następnych. + proszę komentujcie, bo nie wiem czy jest sens to ciągnąć. Pokazaliście mi, że potraficie dobić do 70 wyświetleń dziennie i teraz serce mi się kroi jak licznik nie pokazuje nawet 20. Piszę dla siebie, fakt, ale chciałabym, żeby mnie ktoś zauważył! Więc… dla Was to tylko chwila, a dla mnie bardzo wiele. Nie chcę wprowadzać zasady wymuszania komentarzy, chcę byście sami je wstawiali, ale faktycznie to róbcie, bo jeśli nie będzie żadnej aktywności to pierwszym moim krokiem będzie ogłoszenie reguły 5 komentarzy, kiedy się pojawią chociaż w tej ilości, pojawi się kolejny rozdział. Proszę nie każcie mi tego robić! Wasza Candice xx. Ps. Przepraszam za tak chaotyczną wypowiedź xDPPs. Jeśli ktoś chciałby być informowanym, proszę najlepiej o twittera, tak jest najwygodniej ;**
Był najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Może początki były ciężkie, czasami były momenty, gdy naprawdę wydawało mi się, że nie mam sił, aby ciągnąc nas dalej na przód. Jednak dziś patrząc w przeszłość wiem, że było warto. To wszystko, co nam się przytrafiło.. To, gdy myślałem, że nie ma już dla nas nadziei..
Więcej wierszy na temat: Miłość « poprzedni następny » Kocham cię nad życie. Jesteś moim szczęściem. Pociechą na szare dni. Niedawno tuliłam do piersi, kołysanki śpiewałam, przed troskami chroniłam. Niepostrzeżenie stałeś się dorosły. Z dumą patrzę na twe sukcesy. Nadal synku martwię się o ciebie W moim sercu moc miłości płonie. Masz w nim miejsce na stałe. Jesteś najważniejszy, najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Oby to szczęście do końca życia trwało. Bliskość i miłość czuję. Zawsze jesteś przy mnie w potrzebie – dziękuję. Napisany: 2019-07-08 Dodano: 2019-07-08 08:49:16 Ten wiersz przeczytano 476 razy Oddanych głosów: 7 Aby zagłosować zaloguj się w serwisie « poprzedni następny » Dodaj swój wiersz Wiersze znanych Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński Juliusz Słowacki Wisława Szymborska Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński Halina Poświatowska Jan Lechoń Tadeusz Borowski Jan Brzechwa Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer więcej » Autorzy na topie kazap Ola Bella Jagódka anna AMOR1988 marcepani więcej »
Mój cały świat. "Książka" przestawia losy bohaterów z serialu Na sygnale. Bardziej skupione na prywatnym życiu. A dokładniej to opowiada o Annie i Wiktorze. Na początku przeplatają się losy Martyny i Piotra. 12. "Czy Was coś łączy?" Zosia weszła do środka i zobaczyła jak Wiktor trzymał za rękę Annę.
Perspektywa Louisa -Harry?- szepnąłem w jego ucho jednak chłopak nie odpowiedział. Spojrzałem na jego odkrytą klatkę, która unosiła się i opadała w równym, spokojnym tempie. Od incydentu z ręką nie odezwał się do mnie ani słowem a ja już zaczynałem wariować, ponieważ było mi tak przykro. Harry nie zasługuje na takie traktowanie. Jednak nie jestem w stanie mu wytłumaczyć, że to w pewnym sensie dobre dla niego. Nie chcę aby ktoś go skrzywdził, ale sam to robię. Nie chcę aby ktoś mi go zabrał, ale równocześnie sam do tego doprowadzam swoim zachowaniem.. Teraz wiem, że nie byłbym w stanie żyć bez tego człowieka. Uświadomiłem sobie, że to przecież on trzyma mnie przy życiu. Na plaży gdy ujrzałem go w towarzystwie innego chłopaka, w dodatku w jego wieku, coś we mnie pękło. Ogarnęła mnie zazdrość i wściekłość. Pragnąłem zlać tego blondyna jednak wiedziałem, że nie mogę tego zrobić przy Harrym. -Harry..- wymsknęło mi się i zaniosłem się płaczem. Dobrze wiedziałem, że nie spał. No kurwa. -Louis? Czemu płaczesz?- spytał unosząc się na prawym łokciu i spoglądając w moją Przepraszam dodał wtulając się we mnie i przejeżdżając po moim mokrym policzku kciukiem. -To ja przepraszam załkałem mocno go do siebie Nie zasługuje na Ciebie. Jesteś taki dobry a ja dla Ciebie taki okrutny. Nie chciałem Cię skrzywdzić, przepraszam. Harry gładził mnie po włosach i uspakajał dopóki nie przestałem płakać. Anioł. -Louis nie przepraszaj. Nie masz za co. Zdenerwowałem Cię. Wiem, że nie powinieneś. Teraz oboje wiemy, ale nigdy mnie nie przepraszaj. Bo jesteś na to za dobry. Już za dużo wycierpiałeś. Za dużo. Koniec z tym Lou. Teraz masz mnie a ja Ciebie i żadne z nas nie może dopuścić się do tego aby ta druga połowa cierpiała. Proszę obiecaj mi powiedział trzymając mnie mocno w ramionach. W tamtej chwili miałem ochotę jeszcze bardziej zanieść się płaczem. Harry od zawsze był wyrozumiały. Przecież go skrzywdziłem, pozwoliłem na to, aby czuł się źle, a on? -Lou? Obiecasz mi to?- powtórzył. szepnąłem spoglądając w jego piękne, szmaragdowe Obiecuje. *** Z samego rana wyjechaliśmy na planowaną wcześniej wycieczkę do oceanarium. Wynajęliśmy wóz i pojechaliśmy przed południem aby zdążyć na porę lunchu. Byłem tak podekscytowany, ponieważ przed tym wyjazdem nigdy wcześniej nie miałem okazji na zobaczenie delfina czy rekina. Będąc na miejscu poszedłem do sklepu po wodę a Harry miał czekać na mnie koło auta jednak kiedy wróciłem nie było go. Wybrałem jego numer i zadzwoniłem. -Harry, gdzie jesteś? Miałeś czekać przy samochodzie. -Ach tak. Ja już jestem przy wejściu. Przepraszam, że nie poczekałem, ale spotkałem naszego przewodnika i z góry mu zapłaciłem. Uwierzysz, że to Evan. -Zaraz tam będę. Rozłączyłem się i pobiegłem w stronę wejścia do oceanarium. Gdy usłyszałem, że przewodnikiem ma być ten blondyn aż prychnąłem, ile on ma? 16 lat? Dobiegając do kas po drugiej stronie ujrzałem Harrego i naszego "przewodnika". Szybko zapłaciłem za swój wstęp i przecisnąwszy sie przez bramkę podbiegłem do bruneta chwytając do w pasie. -Hej przywitałem się przerywając Harremu i Evanowi rozmowę. -Cześć Lou. To Evan, będzie nas podałem mu rękę starając się uśmiechać możliwe jak najnaturalniej, ale chyba nie wyszło, ponieważ Evana mina nie byłą obiecująca. -Taki młody a już ma stałą pracę?- spytałem kiedy szliśmy w stronę pierwszym akwariów. -Praktycznie się tutaj urodziłem. Moi rodzice prowadząc to oceanarium. Znam jego każdy zakątek i wiem praktycznie wszystko o zwierzętach powiedział uśmiechając się do nas, a raczej głównie do zaintrygowanego Harrego, przez co myślałem, że się porzygam. Niech spierdala od mojego chłopaka, oki? -To powiedział podchodząc do wielkiego zbiornika, w którym mieścił się Ma już 4 lata i jest bardzo inteligentna. Jak wszystkie delfiny zresztą. Była szkolona od Evan zrobił jakiś dziwaczny ruch ręką a Daisy wykonała 3 obroty wokół własnej osi co mnie i Harrego lekko rozbawiło. -Ciekawym faktem jest to, że delfiny śpiąc, oczywiście pod wodą, wynurzają sie z niej co około 30 sekund i nie budzą się. A ponadto śpią z otwartym jednym okiem. powiedział Harry zapatrzony w Ja tu zostaje, ona jest powiedział podchodząc do szyby. Kilka minut później po podziwianiu naszej gwiazdy (tak ją nazwał Harold), podążyliśmy dalej w kierunku rekinów. -Tutaj mamy Flika, rekina powiedział Evan zatrzymując się przy 5 metrowym Ma już 15 lat. -A ile może żyć?- spytał zaciekawiony Harry spoglądając na morskiego olbrzyma. -Nawet ponad uśmiechnął się do Flik jest w porządku. Jednak jedynie dopóki jest w zamknięciu. Ten gatunek jest szczególnie nieprzyjazny dla ludzi. Dalej oglądaliśmy już mniejsze zwierzęta wodne. Płaszczki, ryby i meduzy. Po południu stwierdziliśmy, że już pora wracać na lunch. -Evan dziękujemy bardzo za powiedział Harry ściskając mu mocno rękę na co przewróciłem Może masz ochotę zjeść z nami lunch? -Bardzo chętnie, ale mam jeszcze dużo pracy. Kończę dopiero wieczorem.. ale może macie ochotę na wspólnie spędzony wieczór? Znam bardzo fajny bar nieopodal waszej plaży. -Jasne!- krzyknął Hazza nie dając nawet mi dojść do głosu. Kiedy wracaliśmy do hotelu byłęm tak zirytowany, że nie odezwałem się słowem do zdezorientowanego chłopaka. -Lou, zrobiłem coś nie tak?- spytał Hazz przepuszczając mnie w drzwiach naszego mieszkanka. -Owszem. Nie spytałeś nawet czy ja chcę aby ON tam odpowiedziałem mu patrząc w stronę balkonu. Chwilę później pokierowałem sie w jego stronę zgarniając po drodze białe wino dostarczone nam dziś z rana. -Lou przepraszam. Myślałem, że nie masz nic przeciwko. Evan jest naprawdę miły i nie chce dla nas powiedział przytulając mnie od tyłu. Odłożyłem butelkę na bambusowy stół i obróciłem się w stronę Harrego. Przytuliłem go do siebie i złożyłem na jego czole soczysty pocałunek. -Już szepnąłem muskając jego Zachowuje się czasem jak dupek. Jednak musisz wiedzieć, że to przez moją zazdrość. Bardzo Cię kocham i chcę aby jak najlepiej nam się wiodło. Chciałbym z Tobą spędzić resztę powiedziałem i usłyszałem cichy szloch z jego strony. -Jesteś najlepszym co mnie w życiu wyszlochał i wbił się w moje usta. Chwilę później Harry zdjął moją koszulkę i rzucił gdzieś w głąb pokoju. Jego różowe wargi muskały moją klatkę a ja nie mogłem właściwie złapać powietrza pomimo starań. Mój puls był szybki i nierównomierny. Rozerwałem Harrego koszulę oraz rzuciłem obok mojej po czym wziąłem go na ręce i wciąż się całując powędrowałem z nim w stronę łóżka. *** -Wiesz, że minęła już pora lunchu?- spytał Hazz kreśląc wzorki na moim brzuchu. Niektórym przeszkadzało by to jednak dla mnie Harry robił to w tak delikatny i zmysłowy sposób, że było to przyjemne. -Ale było warto, prawda?- odpowiedziałem mu pytaniem całując go w jego loki. Ale tylko dzięki Tobie. Byłeś taki o jakiego Cię prosiłem abyś był. Cierpliwy a potem delikatny. Dziękuje. -Pamiętaj, że zawsze chcę dla Ciebie dobrze. - przytuliłem go do swojej klatki i mocniej otuliłem nas Czas coś wreszcie zjeść. Po seksie opadamy z sił. -Lou..- usłyszałem jego cichy głos i ujrzałem na jego policzkach dwie czerwone plamy. -No co?- Oj proszę, chyba nie będziesz teraz udawał, że nic się nie stało, a my przed chwilą graliśmy w Monopoly?- zaśmiałem się a on tylko odwzajemnił uśmiech po czym założył na siebie czarne bokserki i białą, przylegającą mu do ciała podkoszulkę. -Ładnie Ci w A jeszcze ładniej by Ci było w niej i puściłem mu oczko i również zacząłem się ubierać. -Dobrze wiesz, że planuje, ale muszę mieć ukończone 18 lat. Jeszcze rok i będę miał swój pierwszy powiedział dumnie zakładając jasne spodenki. -Trzymam Cię za słowo, pocałowałem go w policzek a on lekko się skrzywił. -Nie mów do mnie zrobił podkówkę ze swoich ust na co ja prychnąłem Czuję się wtedy jak jakiś smarkacz. -Dobrze masz rację. Już nie będę Panie wypiąłem mu język na co on jedynie przewrócił oczyma, po czym złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę jednego z barów na plaży wreszcie zjeść jakiś posiłek. ________________________________ Hej, rozdział miał być trochę wcześniej, ale dopiero teraz znalazłam czas i chęci aby go dokończyć i opublikować. Życzę wam osobiście Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! <3
Translations in context of "You're the best thing" in English-Polish from Reverso Context: You're the best thing that's ever happened to me, I can't take it.
...Kiedy kobieta rodzi dziecko, całe jej spostrzeganie świata nagle zmienia się. W pewnym sensie traci swoją wolność, by z największą przyjemnością poświęcać cała uwagę dziecku". Dodał/a: Ewelina Czasu nie da się cofnąć, a my tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. Nie umiem powiedzieć, co by było gdyby. I chyba nie chcę umieć. Ludzie marnują zbyt wiele czasu na rozpamiętywanie przeszłości, której nie da się zmienić, zamiast żyć pełnią życia i z nadzieją patrzeć w przyszłość. Dodał/a: konto usunięte
W finale siatkarskich mistrzostw świata Polska przegrała z Włochami 1:3 i tym samym zdobyła srebrny medal. Za Biało-Czerwonych mocno trzymali kciuki nie tylko kibice, ale też ich rodziny. Na trybunach nie zabrakło Anny Kurek, która od kilku lat wiernie wspiera Bartosza Kurka. "Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało".
25 maja 2014 roku, godz. 00:14 14 września 2009 roku, godz. 1:40 17,5°C 21 stycznia 2010 roku, godz. 00:24 1,9°C 26 marca 2010 roku, godz. 9:03 72,6°C 21 kwietnia 2010 roku, godz. 14:59 23,1°C 23 lipca 2010 roku, godz. 22:28 84,2°C 26 sierpnia 2010 roku, godz. 16:18 259,9°C 9 maja 2012 roku, godz. 22:15 12 sierpnia 2012 roku, godz. 14:12 6,3°C 27 listopada 2012 roku, godz. 21:01 1,9°C 28 maja 2013 roku, godz. 00:24 14,4°C 31 lipca 2013 roku, godz. 10:56 12,4°C 26 listopada 2013 roku, godz. 21:25 9,2°C 15 stycznia 2014 roku, godz. 7:19 8,6°C 4 sierpnia 2016 roku, godz. 23:31 5,8°C Wyszukiwarka Gdyby tylko owoc Twoich przemyśleń zechciał się skrystalizować w postaci aforyzmu, wiersza, opowiadania lub felietonu, pisz. W przeciwnym razie godnie milcz.
Tłumaczenia w kontekście hasła "najlepszym co spotkało mojemu" z polskiego na angielski od Reverso Context: Jesteś najlepszym co spotkało mojemu synowi.
Home Książki Cytaty Alex Marwood Dodał/a: yoasiaa88 Popularne tagi cytatów Inne cytaty z tagiem miłość Czasem coś, co wygląda jak poddanie, wcale nim nie jest. Chodzi o to, co dzieje się w naszych sercach. O dokładne widzenie, jakie jest życie i akceptowanie go, i bycie wobec niego lojalnym, niezależnie od bólu, bo ból z powodu nie bycia lojalnym jest o wiele, wiele większy. Czasem coś, co wygląda jak poddanie, wcale nim nie jest. Chodzi o to, co dzieje się w naszych sercach. O dokładne widzenie, jakie jest życie... Rozwiń Nicholas Evans - Zobacz więcej Wielka miłość może ranić, tak to już warto o nią walczyć. Nawet gdy to wymaga poświęceń i hartu ducha. Wielka miłość może ranić, tak to już warto o nią walczyć. Nawet gdy to wymaga poświęceń i hartu ducha. Susan Wiggs - Zobacz więcej - Dziękuje ci, że jesteś taka cierpliwa. Miłość to choroba. Przejdzie... - Tak myślisz kochanie? - Oczy jej pełne były wątpliwości i smutku. -Myślisz tak, naprawdę? " - Dziękuje ci, że jesteś taka cierpliwa. Miłość to choroba. Przejdzie... - Tak myślisz kochanie? - Oczy jej pełne były wątpliwości i smutku.... Rozwiń Pierre La Mure - Zobacz więcej Inne cytaty z tagiem ludzie W życiu trafisz nieraz na ludzi, którzy mówią zawsze odpowiednie słowa w odpowiedniej chwili. Ale w ostatecznym rozrachunku musisz ich sądzić po czynach. Liczą się czyny, nie słowa. W życiu trafisz nieraz na ludzi, którzy mówią zawsze odpowiednie słowa w odpowiedniej chwili. Ale w ostatecznym rozrachunku musisz ich sądzi... Rozwiń Nicholas Sparks - Zobacz więcej Jedyni ludzie, którzy naprawdę wierzą w to, że "za pieniądze nie kupisz szczęścia", to ci, którzy nigdy nie musieli bez nich żyć. Jedyni ludzie, którzy naprawdę wierzą w to, że "za pieniądze nie kupisz szczęścia", to ci, którzy nigdy nie musieli bez nich żyć. Alex Marwood - Zobacz więcej Po co w ogóle się staram nazwać barwy księżyca? Czy to typowo ludzkie dążenie do nadawania nazw, do sprawowania kontroli? [...] I czy z tego samego powodu piszę dziennik? Żeby wszystko nazwać, żeby zrozumieć sens wszystkiego? Po co w ogóle się staram nazwać barwy księżyca? Czy to typowo ludzkie dążenie do nadawania nazw, do sprawowania kontroli? [...] I czy z tego... Rozwiń Michelle Paver - Zobacz więcej Inne cytaty z tagiem pieniądze Dostatecznie wcześnie pojął, jaką rolę w życiu grają pieniądze: to one są środkiem umożliwiającym prowadzenie takiego życia, na jakie ma się ochotę. Kto ma pieniądze, może robić co zechce - kto ich nie ma, musi robić to, czego chcą inni. Dostatecznie wcześnie pojął, jaką rolę w życiu grają pieniądze: to one są środkiem umożliwiającym prowadzenie takiego życia, na jakie ma się... Rozwiń Andreas Eschbach - Zobacz więcej Czasem zadaję sobie pytanie, po jaką cholerę tak harujemy? Dla forsy? Ale po jakiego diabła nam te pieniądze, jeżeli nie robimy nic innego, tylko harujemy, żeby je zarobić? Czasem zadaję sobie pytanie, po jaką cholerę tak harujemy? Dla forsy? Ale po jakiego diabła nam te pieniądze, jeżeli nie robimy nic innego, ... Rozwiń Arkadij Strugacki - Zobacz więcej ...bogacze nigdy nie marnują nawet grosza - tylko biedni są do tego zdolni. ...bogacze nigdy nie marnują nawet grosza - tylko biedni są do tego zdolni. Paulo Coelho - Zobacz więcej
PROSZE POMUŚCIE Napisz w imieniu lubilata przemówienie dziekczynne zebranych gości. Uwzględnij charakter wypowiedzi uwzględniający zasługi nie których gości.
Więcej wierszy na temat: Życie następny » Dla G. i A. Trafiłem tu nie z własnej woli, dowiedziałem się co to oznacza. Usłyszałem, przeczytałem i wiem. Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. Być człowiekiem to znaczy różnorodność, wielość-pokój. Życzenia szczęścia. Jeden z wielu to moja definicja. Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. Pod powieki kładę sobie przed snem najpiękniejszy ze wszystkich obrazów: twoje oczy i uśmiech, i wiem, jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. Napisany: 2020-08-21 Dodano: 2020-08-21 22:59:35 Ten wiersz przeczytano 548 razy Oddanych głosów: 13 Aby zagłosować zaloguj się w serwisie następny » Dodaj swój wiersz Wiersze znanych Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński Juliusz Słowacki Wisława Szymborska Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński Halina Poświatowska Jan Lechoń Tadeusz Borowski Jan Brzechwa Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer więcej » Autorzy na topie kazap Ola Bella Jagódka anna AMOR1988 marcepani więcej »